Wystąpiły następujące problemy:
Warning [2] Use of undefined constant mentionMeBuildPopup - assumed 'mentionMeBuildPopup' (this will throw an Error in a future version of PHP) - Line: 336 - File: inc/plugins/MentionMe/forum.php PHP 7.3.20 (Linux)
File Line Function
/inc/plugins/MentionMe/forum.php 336 errorHandler->error
/inc/plugins/MentionMe/forum.php 16 mentionMeInitialize
/inc/plugins/mention.php 31 require_once
/inc/class_plugins.php 38 require_once
/inc/init.php 233 pluginSystem->load
/global.php 18 require_once
/showthread.php 28 require_once




Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasze ulubione postacie z Marvela
#41
Cytat:Ben Reilly / Scarlet Spider - zdecydowanie za poświęcenie, miał bowiem w życiu kilka nadarzających się okazji by zastąpić Petera Parkera i przejąc jego życie a mimo to tego nie zrobił. Nie zastąpił go w tym sensie i zawsze Peter mógł na niego liczyć. Był klonem i w zasadzie zawsze akceptował role tego drugiego...

Pozostaje mi tylko się zgodzić. A co sądzisz o Kainie? początkowo jedna z negatywnych postaci, nieudany klon, a dzisiaj jest kreowany na całkiem interesującego bohatera spod znaku Pająka. Mimo że jego seria się kończy to z pewnością jest oceniania przez większość pozytywnie, a i sam Kaine to jedna z lepszych ewolucji postaci w pajęczym komiksie jeżeli chodzi o bohaterów z 'ciemnej strony mocy'. Wielka szkoda że jego obok Venoma (Flasha Thompsona) dołączy do zamkniętych tytułów.

Cytat:Scott Summers / Cyclops - podobnie jak Captain America, podoba mi się przede wszystkim jako silny i rozważny przywódca. Lider X-Men, w jakimś sensie namaszczony do tej roli przez samego Charles Xavier. Zakochany do reszty w Jean Grey, choć jest to związek burzliwy i tragiczny, to z zaufaniem jego samego

Plus trzeba także przyznać za wyraźny rozwój tego bohatera, zmianę poglądów. Zrobienie z niego mutanta-terrorysty który pracuje z Magneto jest na pewno dla wielu fanów dość kontrowersyjnym posunięciem (w tym dla mnie) choć nie można odmówić scenarzystom odwagi za tak drastyczną zmianę statusu quo mutantów (Xavier nie żyje, Cyclops jest ścigany, Wolverine to nauczyciel). Polecam serię All-New X-Men w której Beast ściąga do teraźniejszości pierwszy skład X-Men. Świetnie poprowadzony komiks, dobre interakcje między postaciami a także reakcja Scotta z przeszłości na to kim się stał w przyszłości. Nie zmienia to jednak faktu że mimo zrobienia z Cyclopsa spadkobiercy ideologii Magneto zawsze będę widział w nim zakochanego w Jean Grey lidera drużyny X-Men. Świetnego przywódcy, i prawdziwego bohatera, kogoś kto miał kiedyś zastąpić Profesora X a nie go zabić.

Cytat:Eddie Brock / Venom - do historii Planet of the Symbiotes w zasadzie jeden z najciekawszych i uważam najlepszych wrogów Spider-Mana. Niestety potem scenarzyści całkowicie zniszczyli tą postać, najpierw wątkiem raka który miał rzucić nowe światło na tą postać. A potem wątkiem Anti-Venoma, co było już kompletnie nie trafionym uważam pomysłem. Szkoda starego Venoma, bo stary Venom miał klasę i styl. Lubił mieć apetyt na mózg Spider-Mana, w dodatku okazywał się często osobnikiem nieprzewidywalnym i nieokiełznanym. Z czasem zrobił się jednak z niego nawet antybohater co było dobrym posunięciem.

Ja tam bardzo lubię historię z rakiem Eddiego Brocka. Faktycznie rzuciła nowe światło na te postać, a zrobienie z Brocka Anti-Venoma uważam za pomysł bardzo trafiony bo świetnie do niego pasował. Venom, mimo iż uwielbiam jego klasyczne wcielenie z apetytem na mózg Spidera, przez lata na kartach komiksów ewoluował od zawistnego chłopca, po mściwego psychopatę, do klasycznego villaina aż po antybohatera który nie raz zachowywał się prawie jak bohater. Zawsze dostrzegałem u niego ludzkie odruchy, i zrobienie z niego postaci pozytywnej na której miano musiał sobie zasłużyć i odpokutować grzechy to dobre i realne posunięcie. Komiksowi złoczyńcy to też ludzie (poza kilkunastoma odosobnionymi przypadkami) i uważam za bardzo na miejscu rozwijanie ich i pokazywanie jak wyciągają w końcu wnioski. Idealnym przykładem jest tutaj Ultimate Doctor Octopus który za nie zapłacił życiem.
Odpowiedz
#42
(04.12.2013 , 20:01)Doctus napisał(a): Pozostaje mi tylko się zgodzić. A co sądzisz o Kainie? początkowo jedna z negatywnych postaci, nieudany klon, a dzisiaj jest kreowany na całkiem interesującego bohatera spod znaku Pająka. Mimo że jego seria się kończy to z pewnością jest oceniania przez większość pozytywnie, a i sam Kaine to jedna z lepszych ewolucji postaci w pajęczym komiksie jeżeli chodzi o postaci z 'ciemnej strony mocy'. Wielka szkoda że jego obok Venoma (Flasha Thompsona) dołączy do zamkniętych tytułów.

Pomysł na to żeby Kaine stał się bohaterem i nowym Scarlet Spiderem uważam za bardzo dobry. To postać zarówno związana z historią Maximum Clonage jak i z postacią samego Bena, jest więc pewna kontynuacja. Inna sprawa jednak że jego seria komiksowa jest po prostu słaba, od rysunków po fabułe. Właściwie tylko pierwszy i drugi numer jakoś zapadł pozytywnie w mi pamięci. Reszta rozczarowuje, bo np. w powrocie wątku Kravinoffów liczyłem na coś na miarę Kraven's Last Hunt. Okładka tutaj zresztą zapowiadała coś fajnego, a tu klops. To samo z Minimum Carnage i to z Venomem, bo jeśli Venom to tylko stary dobry Eddie Brock a nie Flash Thompson (porażka). Facet mógłby robić bardziej jako parodie i skrzyżowanie Solo z Punisherem. Widać niektórym ludziom w Marvelu brakuje pomysłów

(04.12.2013 , 20:01)Doctus napisał(a): Plus trzeba także przyznać za wyraźny rozwój tego bohatera, zmianę poglądów. Zrobienie z niego mutanta-terrorysty który pracuje z Magneto jest na pewno dla wielu fanów dość kontrowersyjnym posunięciem (w tym dla mnie) choć nie można odmówić scenarzystom odwagi za tak drastyczną zmianę

Akurat uważam że jest to bardzo dobre posunięcie scenarzystów, Magneto który przeciąga Cyclopsa na swoją stronę. Z przywódcy X-Menów i następcy Profesora X, robi swoją prawą rękę. Eric Lensherr jest znany z takich posunięć, w końcu to dzięki niemu powstało Brotherhood of Mutants. Dzięki jego ideologicznej sile
Odpowiedz
#43
Spider-Mana pomijam, bo dlaczego go lubię miałem okazję wypowiedzieć się już w niejednym temacie i pewnie nie raz jeszcze to zrobię. Przejdźmy zatem do innych postaci Marvela. Najgorszą bolączką była dla mnie kolejność, bo nieodpowiednia może być krzywdząca dla niektórych postaci. Wymieniłem bohaterów do których mam szczególną sympatię, znam je od dziecka, lub zainteresowały mnie jakiś czas temu, więc jeżeli sentyment przysłoni mi dobór argumentów, to z góry przepraszam że uzasadnienia do co poniektórych są mało merytoryczne.

Norman Osborn - klasyczny przykład czarnego charakteru, z którym można zrobić wszystko, postawić w przeróżnych okolicznościach, a mimo to dalej będzie bad-assem. Po pierwsze, hołd należy oddać jego kadencji jak Green Goblinowi. Zabił dziewczynę Spider-Mana, a przed tym się z nią przespał i zrobił jej dziecko. Porwał jego dziecko, uknuł intrygę związaną z jego rodzicami. Po latach powrócił ze zdwojoną siłą, nie jako Goblin, ale Norman Osborn, nowy szef Tarczy (którą zmienił w Młot), który doprowadził do degradacji i ścigania wszystkich superbohaterów, tworząc własnych. Dla uzyskania idealnego potomstwa potrafił nawet pozbyć się własnego syna, a scena w której jako Iron Patriot walczył z American Sonem (Harrym) dobitnie podsumowała jakim człowiekiem jest Osborn. To nie człowiek przebrany za potwora, ale potwór w ludzkiej skórze.

Daredevil - Sam nie wiem czemu, zapewne z zamiłowania do samotnych mścicieli którzy walczą nie tylko z przestępcami, ale także własną przeszłością. Dotknięci przez dramatyczne wydarzenia, w samotności i pod osłoną nocy wymierzają jednoosobową wojnę przeciwko przestępczości. Mam słabość do takich historii, i zawsze bohaterów pokroju diabła stawiałem wyżej niż pierwszoligowych członków Avengers, którzy w poniedziałek ratują Ziemie przed Skrullami a w czwartek walczą z Galactusem. Matt Murdock to niekwestionowana czołówka moich ulubionych postaci z universum Marvela. Tak jak kilku innych street-levelowców.

Punisher - Wróćcie wyżej, i przeczytajcie pierwsze zdania które napisałem jako uzasadnienie mojej sympatii do obrońcy Hell's Kitchen. Frank Castle to nie trykociarz, nie superbohater, nadczłowiek, to nie jest nawet zwykły bohater. To po prostu mściciel, ktoś diametralnie inny niż większość osób które walczą ze zbirami. Nie przebiera w środkach, zabija, jest skuteczny i nie ma litości. Tak samo jak ludzie którzy zamordowali jego rodzinę. Dochodzimy tutaj do pewnego kultowego już schematu, w którym bohater wymierza sprawiedliwość, która w rzeczywistości jest jego osobistą vendettą. Moim ulubionym filmem z Pogromcą, a powstały aż trzy, jest wersja z 2004 z Thomasem Jane'm w roli Franka Castle'a. Bezapelacyjnie jeden z moich ulubionych filmów Marvela. Szkoda że u Disney'a nie ma szans na dobrą produkcję z Frankiem.

Magneto - Głównie przez wzgląd na bardzo interesujące relacje z Profesorem X. Zawsze zwracając się po imieniu, potrafili rozegrać partię szachów i pokazać że nie są o tyle wrogami, co konkurują ze sobą. Ultimate Magneto również lubię, chociaż scena w której skręca Xavierowi kark wydaje mi się trochę out of character, mimo że była naprawdę mocna. Ale już zarys fabularny Ultimatum mi się podobał, bo kompletnie odświeżył serie z Ultimate Comics, i wymienił połowę bohaterów globalną katastrofą. I tak wiem, że to pisał Loeb, i nie ma prawa mi się podobać, ale jednak wyłamię się z tego kręgu i zaprezentuje inną opinię niż większość :wink: . Niektórym wyszło to na dobre, innych było mi szkoda (Wasp, Yellowjacket, Nightcrawler i ogólnie X-Mani). Ciekawa odmiana, ale jednak dalej wygrywa ten oryginalny Magnus, który sercem będzie zawsze blisko Charlesa.

Iron Man - Sympatia do tego bohatera powróciła wraz z pierwszym kinowym filmem z Robertem Downey'em Jr. w roli Tony'ego Starka. Do dzisiaj mimo nieco słabszego IM2 uważam Iron Mana za jedną z najlepszych komiksowych trylogii. Pamiętam również jak za młodziana oglądało się kreskówkę z nim na Fox Kids, która od drugiego sezonu nabrała kształtów i stała się wtedy jedną z moich ulubionych kreskówek z bohaterem Marvela. Jeżeli chodzi o komiksowy dorobek Starka, cenie go sobie za konsekwencję jaką zachował przy Civil War oraz to że twardo trzymał się swoich ideałów nie bojąc się przy tym walczyć za nie ze swoimi przyjaciółmi. Ma na swoim koncie także wiele porażek, jednak który bohater nie odbił się od dna? polecam zwłaszcza historię Demon in a Bottle jeśli lubicie komiksy które poruszają bardzo ludzkie problemy superbohaterów. Żałuje że wątek alkoholizmu nie został pokazany w filmach, jednak stany lękowe po ataku obcych też były całkiem przyjemnie nam zaprezentowane w trzeciej części trylogii.

Hulk - Przede wszystkim - za dramatyzm. Przede wszystkim za to, że to nie superbohater, że to tak naprawdę uciekinier i zagubiony naukowiec. Uwielbiam w historii Hulka to, że jest smutną opowieścią o braku akceptacji swojej natury, rozdwojeniu jaźni, i ucieczce przed samym sobą. Hulk sprawdza się też jako zielone monstrum, które uwielbia niszczyć i demolować, zwłaszcza swoich przeciwników. Jest w nim jednak pierwiastek dobra, i nigdy nie pozwoli na krzywdę swojej ukochanej Betty Ross...
Odpowiedz
#44
Dla mnie definitywnie jest to Green Goblin, tj Norman Osborn. Po prostu, szalenie genialna postać Big Grin
Odpowiedz
#45
(14.12.2013 , 20:57)Doctus napisał(a): Punisher - Wróćcie wyżej, i przeczytajcie pierwsze zdania które napisałem jako uzasadnienie mojej sympatii do obrońcy Hell's Kitchen. Frank Castle to nie trykociarz, nie superbohater, nadczłowiek, to nie jest nawet zwykły bohater. To po prostu mściciel, ktoś diametralnie inny niż większość osób które walczą ze zbirami.

W skrócie zamiast mówić mściciel czy pogromca, można powiedzieć po prostu że to antybohater Wink

Cytat:Dochodzimy tutaj do pewnego kultowego już schematu, w którym bohater wymierza sprawiedliwość, która w rzeczywistości jest jego osobistą vendettą. Moim ulubionym filmem z Pogromcą, a powstały aż trzy, jest wersja z 2004 z Thomasem Jane'm w roli Franka Castle'a. Bezapelacyjnie jeden z moich ulubionych filmów Marvela.

A z kolei moim Dolph Lundgren i wersja z 1989 roku. W szczególności za ostatnią scenę tego filmu ze słynnym jakże wymownym monologiem - I still talk to God sometimes, I ask him if what I'm doing is right or wrong. I'm still waiting for an answer, and until I get one, I'll be waiting, watching, THE GUILTY WILL BE PUNISHED!

Cytat:Magneto - Głównie przez wzgląd na bardzo interesujące relacje z Profesorem X. Zawsze zwracając się po imieniu, potrafili rozegrać partię szachów i pokazać że nie są o tyle wrogami, co konkurują ze sobą.

Konkurują na zasadzie wizji tego jaka ma być przyszłość mutantów. Mnie osobiście zawsze się podobało w przypadku Magneto to ideologiczna siła jego perswazji

Cytat:Jeżeli chodzi o komiksowy dorobek Starka, cenie go sobie za konsekwencję jaką zachował przy Civil War oraz to że twardo trzymał się swoich ideałów nie bojąc się przy tym walczyć za nie ze swoimi przyjaciółmi.

Akurat w przypadku Civil War zawsze stałem po stronie drugiego obozu Tongue Ogólnie pomysł scenarzystów żeby bohaterowie walczyli między sobą z powodu aktu rejestracyjnego, który zapoczątkowała fatalna wpadka The New Warriors uważam za strzał w dziesiątkę. Z tym że nie podobały mi się następstwa jakie ta historia za sobą poniosła w świecie Marvela. Zaś co do samego Iron Mana, doceniam to że wierzył i bronił swoich ideałów oraz radykalnego poglądu na całą sprawę ale uważam że robił to w sposób delikatnie mówiąc kontrowersyjny a zwycięstwo jego frakcji było pyrrusowe zważywszy na to że choć sam został potem nowym dyrektorem SHIELD to obwiniał się za śmierć Capa. Poza tym nie podobało mi się to jak nieco manipulował Spider-Manem, niby podarował mu nowy kostium ale to tylko w celu większej kontroli uważam nad nim. Z oczywistych względów pominę też wątek jego obozu, który do walki z drugą stroną wykorzystywał złoczyńców...

(14.12.2013 , 20:57)Doctus napisał(a): Demon in a Bottle jeśli lubicie komiksy które poruszają bardzo ludzkie problemy superbohaterów. Żałuje że wątek alkoholizmu nie został pokazany w filmach, jednak stany lękowe po ataku obcych też były całkiem przyjemnie nam zaprezentowane w trzeciej części trylogii.

Lubie tą historie bo pokazuje jak nałóg potrafi zniszczyć życie człowieka, poza tym wycofanie się Tony'ego Starka z bycia Iron Manem skutkuje między inny tym że Captain America przejmuje dowodzenie nad Avengers a z kolei "Rhodey" udaje Iron Mana. Tak chyba było w historii Secret Wars (?), jeśli nie to mnie poprawcie.
Odpowiedz
#46
Cytat:W skrócie zamiast mówić mściciel czy pogromca, można powiedzieć po prostu że to antybohater

Wolę jednak nazywać go mścicielem który za każdym zabiciem przestępcy wypełnia swoją osobistą vendettę. Ew. Pogromcą.

Cytat:Akurat w przypadku Civil War zawsze stałem po stronie drugiego obozu

Ja również. Nie jestem zwolennikiem nadmiernej kontroli, pewne rzeczy muszą pozostać niezależne. Swoją drogą, pozwolę sobie wrócić na chwilę do mojej listy, bowiem pominąłem w niej kilka znaczących dla mnie imion, a kiedy pisałem poprzedniego posta czas mnie gonił i niekoniecznie wymieniłem wszystkie postacie które darzę jakąś sympatią czy szacunkiem. Lub po prostu zwykłym sentymentem, który do dzisiaj potrafi trzymać faceta w nostalgii.

Venom - Czytało się Tm-semiki z rysunkami McFarlane'a. Głównie stamtąd pochodzi mój sentyment do Brocka jako Venoma. Ale jako że żaden pseudonim w komiksach nie jest zarezerwowany dla jednej osoby, warto też wspomnieć o pozostałych nosicielach, z których urzekli mnie również Mac Gargan (głównie za udział w Dark Avengers), Flash Thompson (Venom ze spluwami na usługach rządu + plus ciekawa fabuła jego serii) oraz Conrad Marcus, który mimo że nie pożył długo to spełnił ważną rolę w życiu Milesa Moralesa jako Spider-Mana.

Ghost Rider - Duch Zemsty, interesujące zmieszanie mściciela z wątkami religijnymi Wink

Loki - Kto nie jest Twoim najgorszym wrogiem, jak nie Twój brat? sympatia do tej postaci u mnie zaczęła się od kiedy zobaczyłem go w filmie gdzie gra go genialny Tom Hiddleston który jak dla mnie przyćmił swoją rolą nawet samego Thora. Podstępny książę kłamstw i wszelkich intryg, który podstępami zdobył na chwilę tron Asgardu. Jako ciekawostkę dodam, że Loki ma bardzo dobre stosunki ze Spider-Manem.

Wolverine - Logan to absolutna klasyka, najbardziej z zadziornych X-Manów a także indywidualista i samotnik który wiele przeszedł. Moce regeneracji to jedno, ale w dzieciństwie najbardziej podniecałem się jego kultowymi już szponami z adamantium. Podobał mi się też wątek jego platonicznej miłości do Jean Grey, i rywalizacji z Cyclopsem nie tyle o pozycję w drużynie czy przywódcę co o serce Jean. Ostatnio jego postać przeszła ewolucję podobnie jak reszta mutantów, nie wiem jednak czy na lepsze bo nie śledzę nowszych komiksów poza paroma tytułami. Słyszałem jednak, że in minus, więc może to i dobrze że nie psuje sobie obrazu z dzieciństwa?

Madame Web - zwyczajnie, z sentymentu. Pamiętam jak zawsze służyła Spider-Manowi pomocną ręką, a swoje zdolności paranormalne wykorzystywała w dobrych celach. Nie wiem co się z nią teraz dzieje w komiksach, ale pierwszy raz spotkałem się z jej postacią bodajże w TASM 2/90 kiedy Człowiek-Pająk musiał walczyć z Juggernautem. Później nieco bardziej egzotyczną i mistyczną wersję pokazano nam w serialu animowanym, gdzie zaintrygowała mnie jeszcze bardziej - zwłaszcza podczas odcinków z Beyonderem.

Cyclops - Lider mutantów, świetny taktyk dzięki któremu X-Men wyszli z wielu bitew obronną ręką. Scott Summers zawsze sprawiał na mnie wrażenie perfekcjonisty i urodzonego przywódcy. Jest też jakby nie patrzeć jednym z silniejszych mutantów, bowiem jego moce idealnie nadają się na walki daleko i krótko dystansowe. Trochę mnie smuci że dzisiaj zrobili z niego zabójce Profesora X (zabił go ponoć pod wpływem mocy Phoenixa, ale to i tak dla mnie żadne usprawiedliwienie dla scenarzystów za ten durny pomysł) i mutanta-teorrystę który urósł do roli nowego Magneto.

Captain America - Podobnie jak pan wyżej, lider znany również z niesławnych decyzji. Cap ma u mnie wielki szacunek za przeciwstawienie się aktowi rejestracji superbohaterów i walkę za te same ideały za które walczył w latach czterdziestych. Mimo że nie przepadam za harcerzykami, mam kilka swoich ulubionych wyjątków a do nich należy właśnie Steve Rogers. Do tego jest urodzonym przywódcę oraz kimś, za którym mogą iść miliony ludzi. Jakkolwiek nie zalatuje to patosem, lubię ten motyw w komiksach Marvela.

Maker - bo uwielbiam złych, którzy kiedyś byli po jasnej stronie mocy. Może dlatego Darth Vader jest moją ulubiona postacią z Gwiezdnych Wojen.

Scarlet Spider - Zarówno Ben jak i Kaine są postaciami interesującymi, o różnych problemach i pobudkach. Przy całej sympatii do Bena Reilly'ego i Sagi Klonów, Kaine Parker wydał mi się ostatnio trochę ciekawszym bohaterem. Pamiętając że kiedyś mordował, jego staż jako Scarlet Spider jest dla niego w pewnym sensie odkupieniem i drugą szansą. Schemat wręcz bliźniaczy co w przypadku Eddiego Brocka i jego drugiej tożsamości Anti-Venom.
Odpowiedz
#47
(26.12.2013 , 07:19)Doctus napisał(a): Ale jako że żaden pseudonim w komiksach nie jest zarezerwowany dla jednej osoby, warto też wspomnieć o pozostałych nosicielach, z których urzekli mnie również Mac Gargan (głównie za udział w Dark Avengers), Flash Thompson (Venom ze spluwami na usługach rządu + plus ciekawa fabuła jego serii)

A szkoda, uważam że jeśli Venom to tylko Eddie Brock zaś jeśli Mac Gargan to tylko Scorpion. Dobrze że on chociaż powrócił do dawnej roli. Z kolei ten cały Flash Thompson jako Venom to dla mnie przegięcie, najpierw wsadzili go w wojnę w Iraku (jakie to amerykańskie Dodgy ) potem robią z niego nowego Venoma z bronią. Facet wygląda jak skrzyżowania Punishera z Solo i Spider-Manem. Zdecydowanie rola agenta czy też takiego superbohatera nie powinna być pisana tej postaci...

Cytat:Scarlet Spider - Zarówno Ben jak i Kaine są postaciami interesującymi, o różnych problemach i pobudkach. Przy całej sympatii do Bena Reilly'ego i Sagi Klonów, Kaine Parker wydał mi się ostatnio trochę ciekawszym bohaterem. Pamiętając że kiedyś mordował, jego staż jako Scarlet Spider jest dla niego w pewnym sensie odkupieniem i drugą szansą. Schemat wręcz bliźniaczy co w przypadku Eddiego Brocka i jego drugiej tożsamości Anti-Venom.

Pomysł z Kainem dobry, gorzej z wykonaniem (czyt. własną serią komiksową)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości