Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalogi
#21
Przepraszam ze nie do tematu, ale pisze sie "abstynentem" ;)
Odpowiedz
#22
Ja nie pale, a pije tylko okazyjnie albo bardzo malo np. dwa lyki i wystarczy :P. U mnie to ludzie "szpanuja" tym piciem, mysla, ze jak pija to sa fajni ;). Nigdy nie bede palil, bo wiem jak to jest z paleniem. Palisz z 10-20 lat i coś Masz raka i umierasz. Pil bede w przyszlosci, ale z porzadnym umiarem np. jedno piwo powiedzmy na 2 tygodnie, albo nawet na 3.
Odpowiedz
#23
Ja lubie sobie wypic piwko, wino jest ohydne, wodka naprawde ze 2 razy w roku na jakas specjalna okazje typu polmetek czy jakas 18stka. Fajki niestety jaram :/ Co prawda u mnie jest o tyle dobrze ze gram w noge w klubie i to jest jedyna rzecz ktora mnie powstrzymuje przed calkowitym wciagnieciem sie, np od pol roku nie jaralem, 1 tylko na zakonczenie roku, pozniej gralem gralem gralem i ani bucha nie wzialem co mi sie podobalo. Pozniej prezes nam wypieprzyl trenera itd i byla przerwa na 2 tygodnie to ze zdenerwowania znow zaczalem, ale od srody znow sie trzymam gdyz przyszedl nowy trener i nowi zawodnicy :P Moze to i takie naiwne i ze jak skoncze grac to ze znowu zaczne palic ale warto probowac wszystkiego zeby rzucic to w pizdu.

A, no i co do piwa to wreszcie rodzice sie przyzwyczaili ze pije =] Nie, tu nie chodzi o to ze maja gdzies to co ja robie i sie o mnie nie martwia wogole ale w koncu zdali sobie sprawe ze juz nie mam 10 lat. Nie wiem czemu ale wg to pije za czesto, np w piatek byly urodziny kolegi = 3 piwa. Wczesniej to bylo rozpoczecie roku = 2 piwa. Wczesniej to w srodku wakacji a jeszcze wczesniej to zakonczenie roku :blink: W kazdym razie skoro teraz mysla ze cheleje jak menel co mnie smuci to pewnie boja sie az skoncze 18. Tyle ze tu ich zaskocze bo raczej nie planuje po skonczeniu 18 pic czesciej niz teraz, co nie jest zakazane inaczej juz smakuje :P
Odpowiedz
#24
To moze by zmienic nazwe tematu na "Nalogi" albo cos w tym rodzaju, bo widze, ze dyskusja nie dotyczy samego alkoholu.

Jesli chodzi o mnie, to lubie zyc zdrowo i zawsze byc trzezwym, aby wiedziec co sie wokól mnie dzieje.

Nigdy w zyciu nie mialem w ustach papierosa i mam nadzieje, ze utrzymam sie z tym jak najdluzej. Generalnie drazni mnie dym tytoniowy, wiec palaczy staram sie unikac. Zupelnie nie trawie, po co ludzie tego próbuja, zwlaszcza ci mlodzi. Zapewne swietnie zdaja sobie sprawe, jak latwo mozna sie uzaleznic i jak bardzo jest to niezdrowe, wiec po coś Po to tylko, zeby pokazac jakim to sie jest "ekstra cool"? Zenada...

Alkohol? Pewnie wielu sie zdziwi jak powiem, ze nie mialem w ustach nic alkoholowego od ponad 2 lat (z wyjatkiem rozków i wisni w czekoladzie ;P). Nigdy w zyciu sie nie upilem, no bo po coś Zeby miec luke w pamieci? Wole byc trzezwym, aby nie zrobic niczego glupiego jak np. mój brat który calkiem niedawno pokazal mi filmik na komórce, nagrany przez kolege, na którym robi cos strasznie glupiego i niebezpiecznego, co moglo sie skonczyc smiercia. Twierdzi ze nic nie pamieta. Teraz jestem abstynentem i juz nieraz odmawialem znajomym alkoholu. Nie chce robic czegos co moze mi zaszkodzic. Moze jak bede starszy, to pozwole sobie na okazjonalne wypicie szampana czy wina.

Narkotyki? Zazwyczaj ludzie próbuja w ten sposób uciec od swoich problemów zyciowych. Zapewne na poczatku jest to skuteczne, ale potem? Wprowadza w jeszcze wieksze tarapaty. NIGDY W ZYCIU!
Odpowiedz
#25
Tak sobie czytam poszczególne posty i czuje sie troche glupio, bo w, co drugim pisze ,,Ja pije, ale okazyjnie''., a ja z ciezkim sercem musze sie przyznac, ze nigdy jeszcze nie pilem :( (ale ze mnie dziwak :blink: ).

A tak na serio to zgadzam sie w 100% z przedmówca ;) .

Swoja droga gdybym mial wybierac nalogi to wybralbym chyba najmniejsze zlo, czyli alkohol. Jest idealna rzecza na specjalne okazje takie jak imprezy i mozna sie napic, ale oczywiscie z umiarem. Cygarów i narkotyków w ogóle nie komentuje.
Odpowiedz
#26
Mniejsze zlo ? Alkohol jest zlem tylko jesli sie przesadza, to normalny produkt jak inne ;] Pragne przypomniec ze np wino bylo pijane zamiast wody juz w czasach Dzizasa i tez przy winie ucztowali z tego co wiem takze nie rozumiem napinek kosciola w tym temacie. Chociaz ja kosciola wogole nie trawie ;]
Odpowiedz
#27
Zabawne sa niektóre rzeczy jakie tu piszecie.
Jesli chodzi o fajki (papierosy) to nigdy nie palilem i palic nie zamierzam. To takie moje twarde postanowienie i nie zamierzam go zmieniac. Szczególnie, ze nalogowo gram w pilke i dosc aktywnie spedzam czas a jak wiadomo papierosy zle wplywaja na kondycje. Narkotyków nie tykam i na tym mozemy zakonczyc ten watek. Natomiast jesli chodzi o alkohol... No cóz, sporo sie w zyciu wypilo. Wlasciwie z tego próbowalem wiekszosci rzeczy. Na imprezach i tym podobnych spotkaniach towarzyskich bywalo naprawde ostro. Szczególnie na poczatku latwo sie mocno upic. Pózniej jest sie juz duzo odporniejszym. Duzo glupot sie tez robilo, ale wszystko do pewnej granicy. Jesli ktos zna swój limit i pije w towarzystwie ludzi którym mozna zaufac to nawet po sporej ilosci nic zlego nie powinno go spotkac. Ale nalezy znac granice bo mozna sobie zrobic krzywde. Na pewno alkohol sam w sobie nie jest zly. Trzeba po prostu umiec go pic. Z kumplami w pubie czy podczas gromadnego ogladania meczu pare piw to naprawde fajna sprawa. Trzeba zadac sobie pytanie dlaczego to robisz. Jesli dlatego, ze lubisz a znasz umiar to ok, ale jesli dlatego, ze otoczenie wywiera presje to... nalezy chyba zmienic otoczenie. :)

Odpowiedz
#28
Papierosów nie pale, nigdy nie palilem i nie mam zamiaru palic, ale koledzy niestety jaraja. Tylko raz próbowali mnie namówic, kiedy odmówilem i dodalem, ze nigdy tego swinstwa nie wezme do ust, juz nigdy nie namawiali, ani nie pytali czy chce. O narkotykach nawet nie wspomne, bo dla mnie to chore. Alkohol ? Pije, ale okazyjnie, dwa moze trzy razy w miesiacu wypije jedno piwo z kumplami. To tyle na temat rzekomych nalogów.
Odpowiedz
#29
śmieszą mnie ludzie, którzy uważają alkohol za mniejsze zło. Używka to używka. Uśmiech politowania pojawia się na mej twarzy gdy słyszę: "Piję, ale nie znam nikogo, kto by nie pił, więc nie zaliczam tego do nałogów - to normalna sprawa". Tacy ludzie nie mają racji, chociaż paradoksalnie mają ją całkowicie. Jak to możliwe?

Na początku powiem tylko, że przez te wakacje sporo myślałam na różne tematy i zmieniło się też moje zdanie odnośnie używek i nałogów. Co do mnie - tak, piję. Okazyjnie;). Nigdy nie miałam w ustach papierosa i do niedawna zarzekałam się, że nigdy nie spróbuję nawet jednego, jednak moim postanowieniem jest przestał obiecywać cokolwiek innym, a także sobie, jako że zwykle tych obietnic nie dotrzymuję. Narkotyków pod żadną postacią też nigdy nie próbowałam.

Rok temu chciałam zmieniać świat "na lepsze". Rozmawiałam z kolegą o tym, że jeśli jakiś mój znajomy zacząłby brać narkotyki, zrobiłabym wszystko, by go "uratować". Nakazywałam innemu znajomemu, by rzucił palenie. Patrzyłam z niesmakiem na ?piłcych na parkowych ławkach "żulów". W te wakacje doszłam jednak do wniosku, że wszystko jest dla ludzi. Być może wpływ na to ma fakt, że od jakiegoś czasu zauważam, że podoba mi się czynność palenia u męszczyzn.

Ale od początku. Mój ojciec jeszcze kilka lat temu wypalał trzy paczki mocnych papierosów dziennie. Pewnego dnia dostał ataku kaszlu i przez długi czas nie mógł złapać oddechu. Na drugi dzień kupił tabletki do ssania (bodajęe Niquitin) i zaczął walczyć z nałogiem. Od piłciu lat nie wypalić ani jednego papierosa i jestem z niego dumna - to naprawdę nie służyło jego zdrowiu. Być może to właśnie jego na?óg sprawiał, że czułam takie obrzydzenie do papierosów. żółte zęby, paznokcie, nieświeży oddech - to z pewnością nie należy do plusów palenia, jednak od pewnego czasu odczuwam pewną przyjemność w patrzeniu na palaczy. Nie mówił tu o klasycznych "smokach", którzy pożerają kilka papierosów, jeden po drugim, jakby jedli paluszki. Mowa tu o męszczyznach, którzy faktycznie umieją palić. Moje sensualne (a, nazwijcie je seksualnymi, jeśli wolicie:P!) fantazje ostatnich tygodni wyglądaję w ten sposób: męszczyzna w garniturze i eleganckim kapeluszu siedzi przy ocienionym stole. Wkłada delikatnie papierosa pomiędzy wargi, podpala zapalniczkę i powoli przykłada do papierosa, aż zacznie ulatywać z niego dym. Zaciska wargi na papierosie, delikatnie, ale długo zaciąga się, po czym chwyta tego? palcem wskazującym i środkowym, delikatnie odstawia od ust, wypuszcza obłoczek dymu i patrzy zalotnie spod kapelusza. Tak, tak, zgadliście... Naoglądałam się śpiewającego Detektywa z Downeyem Jr.:D.

Takie jednak właśnie zboczenie u siebie ostatnio zaobserwowałam. Nie mówił, że koniecznie chciałabym, by mój partner był palaczem, ale nie poradzę nic na to, że niesamowicie podoba mi się elegancka czynność palenia i działa ona na moje zmysły. Kobiety też zresztą potrafią kokieteryjnie palić, o tak.

Przejdę już jednak do alkoholu. Jak ktoś tu mądrze zauważył, pito go już w starożytności, a kto wie, czy i nie wcześniej. Może właśnie przez to, że jest tak rozpowszechniony i wydaje się był nieodłączny w życiu rodzinnym i towarzyskim, większość ludzi uważa go za "mniejsze zło". Ktoś inny powiedział coś w stylu: "Ogólnie nie piję, coś tam strzelę sobie na imprezie, bo wiadomo, że wtedy wypada". Czy naprawdę nie można obejść się bez alkoholu na spotkaniu ze znajomymi? Rozumiem to tak, że wiele ludzi zaczyna pił w gimnazjach i liceach, by nie wychylać się z tłumu osób, które milowymi krokami zbliżają się do osiemnastki, więc wprost nie mogę się już doczekać bycia dorosłymi, na co, oczywiście, składa się picie piwa na każdej imprezie (przecież bez tego nie można się bawił!). Przekonałam się o tym, gdy na biwaku znajoma zaproponowała mi piwo, ja odmówiłam (nie cierpił piwa), a ona na to odparła: "Spoko, nauczysz się pił piwo w liceum". No tak, picie piwa jest faktycznie wyznacznikiem wkraczania w dorosłość i bez tego nie obejdzie się w szkole średniej... Co do mnie - "uchlałam się". Raz. Obudziłam się we własnych wymiocinach z ogromnym bólem głowy i od tej pory piję rzadziej i to głównie poncze, drinki.

Po obejrzeniu Requiem Dla Snu narkotyki były dla mnie synonimem zła absolutnego, ale teraz patrzę na to z innej perspektywy. Jak mówił, wszystko jest dla ludzi. Nikt nikogo nie zmusza do picia alkoholu (choć przyznam, że głupio jest odmówił picia na weselu - jest to już nieodłączny element "wiejskich" zabaw, ma to wielowiekowe korzenie i trudno w tym przypadku walczyć z presją otoczenia), palenia papierosów czy brania narkotyków. Nie uważam wcale, że "jak jest się inteligentnym, to nie uzależnia się od niczego". Znam wielu inteligentnych i mądrych życiowo ludzi, którzy palą. Znam wielu artystów, którzy piję. Piję, bo lubię. I w tym właśnie leży sedno tych "uzależnień". Niech każdy robi to, co lubi, nawet jeśli ma był uzależniony od wąchania kadzideł czy picia dwóch drinków Sobieskich dziennie! Nie przeczę jednak, że presja znajomych, którzy zachęcają do zapalenia dymka czy strzelenia sobie browara (przy czym to właśnie uważam za głupotą - kuszenie innych) czy tradycje rodzinne ("No napij się, Baśka, na zdrowie!") są przeszkod? w racjonalnym postrzeganiu używek. Niew?tpliwie to właśnie presja otoczenia jest powodem tego całego zamieszania wokó? uzależnień.

Inteligentna jest bowiem nie ta osoba, która się nie popada w nałogi i odmawia spróbowania czegokolwiek. Inteligentna jest za to ta osoba, która, nie bacz?c na opinie innych, sama decyduje o sobie. Potrafi ona zrobić sobie "rachunek sumienia" i stwierdziś, że ma (lub nie, oczywiście) warunki, by zaczął pił, brać czy palić - faktyczn? do tego ch?? (nie zaś ch?? zaimponowania komukolwiek), dobre zdrowie, siln? wolę, umiejątno?? powiedzenia sobie samemu: "Na dziś już wystarczy" i rodzin?, która w razie czego wyciągnie ku niemu d?o? w ge?cie pomocy.
Odpowiedz
#30
Jeśli chodzi o picie, bo w tej sprawie mam jakby najwięcej "do?wiadczenia", nie palą i prze nie bior?. Chodzi głównie o samokontrolę, jak id? gdzień wieczorem to wiem, że mogę wypił dwa piwa maks. Kiedy wypiję więcej to wtedy już czuj? ten alkohol na tyle, że mi przeszkadza. więc trzeba przede wszystkim zna? swój limit i nie mieszał alkoholi, jak pijesz piwo to tylko piwo i nic więcej. s?usznie zauważyła?, że otoczenie wymusza na nas pewne wzorce i zachowania, ale miarą naszego heroizmu jest nasza asertywno??.
Odpowiedz
#31
Jeżeli chodzi o mnie ,to tak ,samokontrola jest ważna .Jak chcesz sie napił ,mieć zabawe ,to pij nie wiem , 4 piwa maks bo po 5 juz moze nie byc najlepiej (chociaz zalezy od organizmu) no i chyba ,że z bongo ,to juz nie ma o czym gada? . A jak wodke to 12 kielonow i tez jest okey . Trzeba też robić sobie przerwy pomiedzy piciem ,raz na tydzien starczy ,tak mi sie zdaje ,a na pewno nie spowoduje uzaleznienia . Osobiscie w te wakacje przegialm ,bo melaznowalem powiedzmy co 2/3 dni i to nie jest dobre bo jest po prostu za czeste ,wpada w rutyne i nie ma sie tak pozytywnych odczuc jak powiedzmy gdy jest to cos szczegolniejszego . No i gdy sie czesto pije , w tym samym skladzie to wiadomo ,ze paru kolesi bedzie ciagle przeginalo pale i trzeba sie nimi zajmowac ,co nie nalezy do przyjemnosci . więc moje stanowisko jest takie - alkohol owszem ,ale nie za czesto . No i oczywiscie denerwuje mnie ,ze jak sie napije to zaraz ciagnie mnie ,zeby zapalic . :/ Czy ktoś ma takie same odczucia ? Jestem tego bardzo ciekaw ,bo malo moich kolegow mysli w ten sposob .
Odpowiedz
#32
Cóż, podobno w klubach ludzie palą na pot?g?, żeby nie czuł smrodu alkoholu i ludzkiego potu, więc może pod?wiadomie czujesz jakąś ch??, by ten zapach zabi? nikotyn?, albo ja tworzą tylko jakąś wybuja?? teori? nie mając? nóg.
Odpowiedz
#33
Szczerze to robie to dlatego ,że tylko wtedy mi smakuje i wtedy nie czuje tego syfu , pale jedna za drugą. Ale staram sie ograniczac ,praktycznie juz sie tego wyzbylem . A odnosnie twojej wypowiedzi ,w jakich klubach ;D ;D . Nic by mi nie sprzedali wiec raczej jezeli chodzi o tlum i brak powietrza to to odpada .
Odpowiedz
#34
Jak mówiłem, to tylko teoria, zresztą opracowana przez "biernego palacza". Staraj się tego wyzby?, nie chcę Ci tru?, ale sam wiesz, że to nie jest za fajne.
Odpowiedz
#35
Oj wiem wiem... Ten rodzaj rekreacji od paru tygodni przyjmuje tylko w formie studenckiej:D:D
Odpowiedz
#36
W formie studenckiej? Ktoś mi może wytłumaczy? ten młodzieńowy zwrot, bo stary m2reily go nie rozumie, ja serio mówił.
Odpowiedz
#37
Ja okazyjnie popijam wino. Nie mogęabym bez niego ?y?:)Papierosów nie znosz?. Sam ich nikotynowy dym przyprawia mnie o wymioty. Niestety, ludzie staraj? się tego nie zauważał i mimo, i?, podobno, mamy zakaz palenia w miejscach publicznych to specjalnie na człowieka zion?.
Obserwuj? ludzi z mojej dzielnicy i musz? przyzna?, że liczba ?punów radykalnie wzrasta i powinno się coś z tym zrobił. Akurat za?ywanie narkotyków uważam za totaln? głupotą, a wręcz t?pot?, osób, które je bior?.
Tony Stark
Odpowiedz
#38
Należałoby by zmienił ludzk? mentalność, większość osób podatnych na narkotyki to ludzie nie widzęcy przed sob? przyszło?ci , ani jakiejkolwiek alternatywy, więc wchodzę w na?óg, bo to ?atwiejsze niż stawienie czo?a rzeczywistości. Jedyne co można zrobić to wskazywał takim ludziom inn? drog? w życiu, poprzez edukacj?, pomoc spo?eczn? czy po prostu mówił o tym jak najwięcej w mediach zamiast pokazywał paru w?ciek?ych kolesi, którzy kiedyś pomagali zniszczył komun?, a teraz domagaj? się jej powrotu, bo już nikt im nie płaci za nic nie robienie.
Odpowiedz
#39
Spotka?am w swoim życiu ludzi, którzy kiedyś byli narkomanami, a teraz pracuj? z takimi lud?mi. Ludzie daję sob? manipulować w najróżnisty sposób, czy to przez media, czy używki. Po prostu wielu ludzi ma słab? psychik?. Do tego panuje (jakże błędne!) przekonanie, że jeśli chcemy się dobrze bawił to tylko dzięki alkoholowi lub prochom.
Tony Stark
Odpowiedz
#40
Z regu?y człowiekowi wydaje się, że nie wypada odmawia? jak proponuj?, bo można stracił szacunek w oczach towarzystwa, "nie sztachn??a? się, nie jesteś fajna i na luzie". Palenie,branie cy picie staje stało się wizytówk? "wolnego życia". Niedawno byłem nad naszym morzem, id? sobie pla?? o zachodzie sło?ca, zatopiony we własnych myślach i nagle słyszę rozmową dwóch kolonistów, na oko, góra piłtnastoletnich. Jeden mówi:"patrz jaki....ma szesna?cie lat i jeszcze nie jara?". Mniej więcej taka konwersacja. Dla tych dzieciaków najwyraźniej trzeba palić (nawet, nie wiem co), żeby był respektowanym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości