Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowy serial animowany o Spider-Manie
#61
Temat stane, a szkoda.
Postanowieem wreszcie napisaN weasny serial:
SEZON I
1Wojna gangów
2Wielki szef
3Milosc nie wszystko ci wybaczy
4Kryzys
5 Uzaleenienie
6ewiatea, kamera, akcja
7Ostatnia lekcja
8Geebia zea cz I Perfektus
9Geebia zea cz II Sinister Six
10Geebia zea cz III Epilog

Prolog odcinka pierwszego:
WOJNA GANGÓW
-Ostatnia minuta do koeca meczu, zero do zera. Flash Thompson przy piece. Zostaje otoczony. Rzuca pieke Czy zeapieN TAK ZeAPAN! Peter Parker zdobyN punkt, szkoea Midtown wygraea!
Pierwszy odcinek wkrótce.
Odpowiedz
#62
Taki mój ma?y projekcik.

Sezon 1

1.1. Czarny kostium.
1.2. Tajemnica stroju.
1.3. Eddie Brock najlepszy przyjaciel.
1.4. Venom!
1.5. Dr?czyciel.
1.6. Ostateczne starcie.
1.7. Herman Schultz! starcie z "Shockerem".
1.8. Wojna gangów.

Sezon 2

2.1. Fantastyczna Czwórka.
2.2. Wy?cig i rozbój.
2.3. Mutacja.
2.4. Wej?cie Zielonego Goblina.
2.5. Atak Vulture'a.
2.6. Hobgoblin część 1
2.7. Hobgoblin część 2
2.8. Hobgoblin część 3

Sezon 3

3.1. Carnage część 1
3.2. Carnage część 2
3.3. X-men
3.4. Clone Saga część 1
3.5. Clone Saga część 2
3.6. Clone Saga część 3
3.7. Clone Saga część 4
3.8. Clone Saga część 5

Sezon 4

4.1. Nick Fury i Tarcza część 1
4.2. Nick Fury i Tarcza część 2
4.3. Sandman i Hydroman, Piasek i Woda część 1
4.4. Sandman i Hydroman, Piasek i Woda część 2
4.5. Nie uciekaj Mary Jane...!
4.6. Daredevil Stró? Nocy
4.7. Wypadek Flasha Thompsona...

Wkrótce streszczenia odcinków :]







Look into my eyes, you will see what you mean to me.
Odpowiedz
#63
Odcinek pierwszy:
WOJNA GANGÓW
-Ostatnia minuta do końca meczu, zero do zera. Flash Thompson przy piłce. Zostaje otoczony. Rzuca piłk?. Czy z?apie?, TAK, Z?APA?! Peter Parker zdobył punkt, szkoła Midtown wygrała!
Dru?yna unios?a Parkera na rękach.
-Dobra robota stary.- Flash poklepa? go po plecach.
Flash był nie tylko kapitanem dru?yny, ale też najlepszym przyjacielem Petera od przedszkola. Do grupy dołączyli też cichy i skromny Harry Osborn oraz przewodnicz?cy klasowy Sajrus Green. Razem z Flashem i Peterem tworzyli zgran? paczk?. Chwil? później dołączyła do nich Gwen Stacy, kapitan cheerleaderek i dziewczyna Petera.
-Ludzie, idziemy imprezować!- Krzykn?? Flash.
-Ja nie mogę.- Powiedziała Gwen.- Jedna cheerleaderek jest w szpitalu. Musz? ją odwiedziś.
Reszty nic nie powstrzymało przed świętowaniem zwyci?stwa.

Par? godzin później.
-Spóźni?e? się.- Powiedział Daredevil
Spiderman wylądować obok niego.
-Sorka. Wa?na sprawa.
-Co może był ważniejsze od tego- spytał DD z gniewem- 4 szefów całej mafii w mie?cie jest w tym budynku. B?d? obradować jak się nas pozbył i szerzy? korupcj?. Co może był ważniejsze?! I nie ka? mi przypomina? że wykrywam kłamstwo!
-Może skupmy się na zadaniu.- Unikn?? odpowiedzi.- Sam powiedziałe? że to najważniejsze.
Daredevil westchn?? z rezygnacj?.
-Plan jest prosty: robisz dowody aparatem, potem ich ?apiemy. Pytania?
-Tak.- DD i Spidey us?yszeli nieprzyjemny głos- Jak zamierzacie tego dokona??
Ze zdziwieniem stwierdzili że są otoczeni przez grup? przest?pców pod przywództwem męszczyzny o bladej cerze.

Tymczasem w środku budynku.
- Co tak długo?- Kingpin uderzy? pił?ci? w stó?- Master Planner spóźnia się!
-Spokojnie, na pewno zaraz się pojawi.- Powiedział Big Man.
-Ja mu nie ufam.- Powiedział Król Zbrodni.- Ostatnio dziwnie się zachowywa?.
Rozmyślania trójki przerwa?o wtargni?cie jakiegoś męszczyzny.
-Kim jesteś?- Warkn?? Kingpin.- Jak przeszy?e? obok stra?ników?
-To było proste.- Przybysz mówił z rosyjskim akcentem.- Jestem Kraven ?owca. Mam dla was wiadomoś?.- Postawi? na stole ma?y laptop.
Na jego ekranie pojawiła się zamglona sylwetka.
-Witam panowie. Przepraszam za przerwanie spotkania.
-Kim jesteś? Gdzie jest Master Planner?- Spytał Big Man
-Mówcie mi Perfektus.- Odparę- A Master Plannera już nie ma. Jego ludzie oddali mi swoje us?ugi. Wasi niestety tego nie zrobili. Szkoda.
-Nie będą tego s?ucha?.- Zaprotestować Król Zbrodni-. Spiderman poczeka, najpierw załatwimy cię. Nikt nie będzie bezkarnie spiskować przeciwko mnie!
-Ja zajm? się Spidermanem.- Odpowiedział spokojnym głosem.- Ale zanim to się stanie cała wasza trójka straci mafi?, i prawdopodobnie życie. ?egnam Państwa.
Nim zd??yli zareagować, Kraven rzucił bombą dymn?. On i laptop znikn?li.
-Koniec zebrania.- Rzek? Kingpin.- Nie spoczn? dopóki ten samozwaniec nie zarobi kulki.
Trójka przest?pców wysz?a z budynku, nie zdając sobie sprawy z walki na górze.

Tymczasem na górze.
-Uśmiech!- Spiderman pstrykn?? fotk? Daredevilowi, kiedy bi? przest?pców.
-Co ty wyprawiaszą- Spytał Daredevil.
-Robić fotki. To moja praca. A ty jak żyjesz?
Nagle Daredevil rzucił Spidermanem o ziemie. W tym samym momencie przest?pcy zacz?li strzela?.
-Unikanie kul bardzo mi w tym pomaga. Skup się na walce!
-Dziwne. Pajączy zmysł też powinien mnie ostrzec.- Pomyśla? Parker.
Niespodziewanie na bohaterów rzucił się gość o bia?ej cerze.
-Nikt nie ucieknie Tombstone'owi!
Spiderman nie mógł się uwolni? z ?elaznego u?cisku przeciwnika. Na ratunek przybył mu Daredevil, zbijając przeciwnika z nóg. Spiderman wykorzystał sytuację i związa? Tombstone'a sieci?. Reszta bandziorów, pozbawiona przywódcy nie była wyzwaniem. Niestety szefowie mafii już znikn?li. Godzin? później przybyła policja i zabraća przest?pców.
-My?licie że wygraliście?- Spytał Tombstone, kiedy policja pakowała go do radiowozu- Wykonałem zadanie. Nie dorwaliście szefów mafii. Perfektus wynagrodzi mnie. Wynagrodzi!

3 godziny do późnocy. Kryjówka Big Mana.
Big Man spokojnie oglądać telewizj?. Normalnie już by spa?, ale czekać na wie?ci o Perfektusie. Nagle ekran telewizora zaczął ?nie?y?.
-Co się dzieje?- Spytał jednego z ochroniarzy zdenerwowany.- Mia?e? wzi?? go do naprawy.
-Wzi??em, przysięgam. Może ten staruszek źle go naprawi?.
Zdezorientowany Big Man podszedł do telewizora. Zauwa?y? ma?y nadajnik. Wiedziony instynktem spojrza? przez okno. Zobaczy? zbli?ając? się rakieta. Zakl??..
Nast?piła eksplozja. Tymczasem w kilka domów dalej staruszek wyjść krótkofalówk?.
-Tinkerer do Perfektusa. Operacja zakończona sukcesem.

2 godziny do późnocy. Kryjówka Króla Zbrodni.
Król Zbrodni siedzia? w fotelu, przegl?da? papiery i pił siódm? kaw?.
-Nie wolno mi zasn??, on może w każdej chwili uderzy?.
Jeden z jego ochroniarzy, jakby czytał mu w myśla? poklepa? go po plecach.
-Nie martw się szefie. Z nami jesteś bezpieczny. Id? na patrol.
Król Zbrodni nie odpowiedział. 10 sekund po wyj?ciu ochroniarza pad? trupem.
Tymczasem ochroniarz wyjść w rękawa strzykawk? po truci?nie, zdjęć mask? i wyjść krótkofalówk?.
-Kameleon do Perfektusa. Operacja zakończona sukcesem

Godzina do późnocy. Kryjówka Kingpina.
Kingpin siedzia? w swoim gabinecie. Sam. Wiedzia? już co przydarzyło się pozostałym. Rozumiał że popełnił błęd nie doceniając przeciwnika. Nie zamierza? popełnił kolejnego błędu. Czeka?.
Nagle ktoś wskoczyć przez okno. Kingpin chciał rzucił się na niego, ale kolejna osoba złapaća jego gard?o lassem. Karze?, który wskoczyć oknem rzucił się z no?em na mafioza. Jednak Kingpin zd??y? rozerwa? stryczek. Chwyci? karypla, zanim ten zd??y? go cię?. Wyrwa? mu nó? i podci?? mu gard?o. Ledwie się obróci?, a jakiś wielki osięek skoczyć na niego. Obaj toczyli się po pod?odze w ?miertelnym u?cisku. W końcu Kingpin wstał. Osięek nie.
Kingpin usłyszał klaskanie.
-Całkiem nie?le.- Powiedział skrytobójca z lassem. I pistoletem.- W niewiarygodnym tempie zabi?e? Oxa i Sprytnego Dana. Ale przegra?e?. Ja, Montana zabiję dziś jednego z największych kryminalistów Nowego Jorku!
W tym momencie Kingpin rzucił no?em Dana prosto w gard?o Montany. Trafi? bezbłędnie.
-Nienawidzę gości co za dużo gadaję.- Mrukn??

Kryjówka Perfektusa
Hammerhead wyst?pił z szeregu.
-Z radości? informuje że wszyscy ludzie Króla Zbrodni, Big Mana i większość ludzi Kingpina przesz?a na twoje rozkazy. Niektórzy mieli opory, ale starczyło ruszy? głow?.- Hammerhead postuka? pił?ci? w głow?. G?owa wydała metaliczny d?wi?k. Hammerhead wróci? do szeregu.
-Dobra robota Silverman.- Powiedział Perfektus do człowieka na początku szeregu- Twoja grupa działa bez zarzutu, jak obiecałe?. Jestem zadowolony. Oto wasza zapłata.
Perfektus poda? mu wielką walizk?, pełn? pieni?dzy.
-Praca dla pana to czysta przyjemność.- Silverman pok?oni?.
-Kraven.- Perfektus zaczął przegl?da? plany jakiejś zbroi
-Tak szefie?- ?owca zeskoczyć z sufitu.
-Nie są mi już potrzebni. Zabij ich.
Kraven spojrza? w ich kierunku.
-Macie 5 minut na ucieczk?.
Hammerhead skoczyć na niego. Po chwili był martwy.
-Teraz macie 2 minuty.
Wszyscy zwiali. Ich czas minęł.
-Czas zaczął ?owy.- Kraven ruszy? za zwierzyn?.

Wreszcie skończy?em pierwszy. Nic szczególnego, ale sądzę że zabicie tylu osób w pierwszym odcinku dodaję dramatyzmu. Tak naprawdę zabi?em tych wrogów Spidermana, których nie lubię. Powiedzmy szczerze Egzekutorzy czy Kameleon to kiepscy przeciwnicy dla Spidermana. A super silnych jak Hammerhead mam na kopy. Choć jak teraz się zastanowić to trochę mi głupio. To tak jakbym przyznawa? że nie mam pomysły co z nimi zrobił. No cóż. stało się, w przyszło?ci postaram się unika? błędów.
Postanowi?em zmienił też samego Spidermana. W moim świecie Peter Parker to najszczęśliwszy człowiek pod sło?cem. Nie walczyć jeszcze z prawdziwym zagrożeniem, więc traktuje bycie bohaterem jako rozrywk?. W końcu każdy z nas marzy był superbohaterem, nie?
Obiecuj? że następny odcinek będzie bardziej skierowany na walk?.
Odpowiedz
#64
Widzę że moja kreskówka nie zainteresowała nikogo<_<.
Prolog odcinka drugiego:
WIELKI SZEF
Pracownia Tinkerera, wieczór.
-więc mówisz że ta zbroja jest kuloodporna i zwiększa się? użytkownika?
-Tak panie.
-Czemu wybraće? form? nosoro?ca, Tinkerer?
-Zbroja nadaję również niezwykł? szybko??. Szar?? w tej zbroi jest niesamowita.- Powiedział Tinkerer
-Skoro jest taka jest taka dobra, czemu jest tylko jedna?
Tinkerer chrz?kn??.
-Większość ludzi ma za ma?? się? i gabaryty, by jej używa?.
-Nie obchodzi mnie to, bior? j?.- Powiedział Kingpin z uśmiechem.- Moi ludzie przynios? pieni?dze, jak tylko przyjdzie do mnie zbroja.
-Oczywiście panie.
Staruszek patrzył jak Kingpin wychodzi. Kiedy upewni? się że jest już daleko, zaśmiał się złowieszczo.
-Po co mam płaci? ludziom, skoro martwi bardziej się przydaję.- Powiedział Perfektus, zdejmując mask?.- Czas na operacj? RHINO.
Odpowiedz
#65
Hmmmm... no nie wiem może coś w tym stylu?

The Amazing Spider-Man

Sezon 1

1. Duel To The Death With Vulture
2. Face-to-Face With The Lizard
3. Nothing Can Stop... The Sandman
4. Enter of the Green Goblin!
5. The Alien Suit part one
6. The Alien Suit part two

Odcinek 1 Duel To The Death With Vulture

W Nowym Jorku pojawia się tajemnicza postać, który nazywa się "Vulture". Peter Parker, świećo upieczony bohater dowiaduje się iż wszystkie gazety płaca dużo pieni?dzy za zdjęcie s?pa, parę takich zdjęć mogło by pomóc jego cioci z zaleg?ymi rachunkami. Peter nigdy nie był fotografem ale korzystając ze swoich pajączych mocy mógłby sobie poradziś w tym fachu. Przypadkowo May nie ma co zrobić z antycznym aparatem jego Ojca który jest wart parę groszy, jednak za mało jak na opłacenie rachunków. Parker sprzedaje antyk do muzeum techniki i za zarobione pieni?dze kupuje nową cyfrówk?. Peter jutrzejszego wieczoru ubiera kostium Spider-Mana i wyrusza na miasto. Po kilku rundkach wokó? miasta postanawia sobie dał spokój ze zdjęciami. Kiedy już przymierza się na Wall Street przed oczami przelatuje mu... VULTURE! Spider-Man wystrzela sie? w nog? s?pa, i leci za nim. Kiedy przeciwnik odwróci? głow?, przecina sie? Spider-Mana po czym bohater spada w dół. Kiedy Pająk usięuje wystrzeli? sie? podlatuje do niego sep, który ?apie go za rękę i wyrzuca w gór?. Twoje życie już się kończy ?cianowcu! SKRZFGRT! Vulture s?yszy że coś rozdar?, jest pewien że rozdar? na strz?py, Spider-Mana. Jednak kiedy otwiera oczy widzi że jest zapl?tany w flag? ameryki. Zrzuca materia? z siebie i odlatuje od budynku, gdzie widzi lec?cego w jego stronę z wystawionymi pił?ciami Spider-Mana... TRSZ! Vulture odbi? się od budynku.
Kiedy bohater obezwżadnia łotra. Spl?tuje go pajączyn? i pstryka parę zdjęć. Po z fotografowaniu s?pa widzi że w skrzyd?ach ma schowan? gotówk?. Tym samym Spider-Man odkrywa cel w?drówek s?pa. Pająk przykleja s?pa na dach radiowozu. Peter zmierz aby sprzedaż swoje zdjęcia Daily Globe jednak spada ulewa a ma bli?ej do Daily Bugle, więc udaje się do owej redakcji. Oprósz zdjęć s?pa chce też sprzedaż zdjęcia Spider-Mana.

Streszczenie odcinka 2 już wkrótce!
"Oh, I am afraid that the deflector shield will be quite operational when your friends arrive."
Odpowiedz
#66
Odcinek drugi:
WIELKI SZEF
Pracownia Tinkerera, wieczór.
-więc mówisz że ta zbroja jest kuloodporna i zwiększa się? użytkownika?
-Tak panie.
-Czemu wybraće? form? nosoro?ca, Tinkerer?
-Zbroja nadaję również niezwykł? szybko??. Szar?? w tej zbroi jest niesamowita.- Powiedział Tinkerer
-Skoro jest taka jest taka dobra, czemu jest tylko jedna?
Tinkerer chrz?kn??.
-Większość ludzi ma za ma?? się? i gabaryty, by jej używa?.
-Nie obchodzi mnie to, bior? j?.- Powiedział Kingpin z uśmiechem.- Moi ludzie przynios? pieni?dze, jak tylko przyjdzie do mnie zbroja.
-Oczywiście panie.
Staruszek patrzył jak Kingpin wychodzi. Kiedy upewni? się że jest już daleko, zaśmiał się złowieszczo.
-Po co mam płaci? ludziom, skoro martwi bardziej się przydaję.- Powiedział Perfektus, zdejmując mask?.- Czas na operacj? RHINO.

Tymczasem Spiderman robić kolejny patrol po mie?cie. Wypatrzył podejrzan? grup? w dokach..
-Norma.-mrukn??
Chwil? później Spiderman la? przest?pców, a kolejną chwilę później wszyscy leżeli.
-Było ich 9.- Spidey szybko policzy? le??cych łotrów- jednego brakuje.
Spiderman zerkn?? w lewo i zobaczyć że ostatni oprych ucieka w boczn? uliczk?. Pomkn?? za nim i ku swojego zdziwieniu stwierdziś że przest?pca le?a? już powalony.
-Co się?- Spiderman zauważył cie?. Jego właścicielem była dziewczyna stojąco na dachu budynku obok. Mia?a czarny, obcis?y strój, czarn? mask? i mlecznobia?e w?osy. Tajemnicza nieznajoma pu?ci?a mu całusa i znikn??a z pola widzenia. Kiedy Spiderman wskoczyć na budynek, już jej nie było.
-Dziwne- pomyśla? i poswingować dalej.

Następnego ranka, przed szkoł?.
Harry Osborn wysiad? z samochodu. Do pierwszej lekcji było jeszcze dużo czasu więc przed szkoła nikogo nie było. W każdym razie Harry tak myśla?.
-Osborn!- Mark Raxton szybkim ruchem przygwo?dziś Harry'ego do ?ciany. Dawaj haracz, już!
Mark był szkolnym zbirem. Wbrew stereotypowi nie był głupkiem i lubię atakować kiedy się tego nie spodziewasz.
Harry obejrzał się szybko na boki, ale nikogo nie było. Być tylko on i osięek.
-Wybacz Mark, dziś nie wzi??em kasy- sk?ama? Harry. Nieudolnie. Raxton trzepn?? go w ?ep.
-Najbogatszy frajer w szkole nie ma przy sobie kasy?- zadrwi?- Licz? do piłciu i kasa ma był w moim ręku albo masz spotkanie trzeciego stopnia z pod?og?! Jeden...
W tym momencie sie? złapaća Marka za kurt? i wciągnąła go na gór?.
-Cze?? Raxton.- powiedział Spiderman- Nie sądzićem że doliczysz do piłciu, więc interweniowałem. Nie gniewasz się?
-Pu?? mnie klaunie.- warkn?? Raxton
Spiderman rzucił nim o ziemi?.
-S?uchaj no Rex. Mam dośc ciebie i twoich wybryków. Mi?y ze mnie gość, ale moja cierpliwo?? ma granic?.
-I co mi zrobisz?- spytał z wrednym u?mieszkiem.-Pogrozisz palcem? Powiesz nauczycielom? Pobijesz?
Spiderman zbli?y? swoją twarz do Raxtona.
-Podoba mi się ostatnia opcja.- warkn??.
- Nie masz dośc problemów z Jamesonem.- spytał śmiej?c się.
Spiderman nie odpowiedział.
-Tak jak myśla?em. Musz? i??, bo się spóźni? na lekcj?.- powiedział ?obuz uśmiechając się ironicznie.
Spiderman patrzył jak osięek schodzi z dachu. Zastanawia? się czemu mu nie przyla?.
K?tem oka zauważył że Raxtonowi coś wypad?o. Ma?a torebeczka, a w środku:
-Narkotyki.- szepn?? Spiderman.
Sta? tak przez chwilę powoli rozumiejąc co to oznacza. Raxton na pewno nie brać narkotyków. Nie nosię by ich do szkoły. To oznaczało że sprzedawał je komu? w szkole.
Nagle zadzwonił dzwonek i Spiderman stwierdziś że spóźni? się na lekcj? z Connorsem.
Harry patrzył jak Spiderman odlatuje na sieci. Po raz kolejny poczuł w życiu, że jest ma?y i słaby. Być w paczce najpopularniejszych gości w szkole i bogaty. Co z tego? Flash i Peter byli gwiazdami sportowymi, ten drugi był też kujonem. Sajrus był przewodnicz?cym klasy, choć w praktyce rządzić całą szkoł?. Harry nie był ani silny ani mądry. Praktycznie rzecz biorąc grupa przygarn??a Harry'ego ze względu na jedn? cech? która ich łączyła. Każdy w paczce ?y? bez ojca. Rodzice Petera i Flasha nie ?yli, a Sajrus i Harry'ego opu?cili rodzin? kiedy był ma?y. Poza tym Osborn był nikim. Jak to określi? Raxton, był frajerem.
Harry powlók? się w stronę klasy.

Tu? po lekcjach. Peter rozmyśla? nad wykładem doktora Warrena, kiedy ktoś zawo?a? jego imi?.
-Peter, zerknij na to!
Osob? która go wo?a?a była wiecznie weso?a Eli Mac Gargan. By?a jedn? z cheerliderek Gwen
-Spójrz na to.- powiedziała podając mu ?wierzę wydanie Daily Bugle.
Parker oniemiał. Na pierwszej stronie widnia?o zdjęcie Spiderman trzymającego narkotyki. Tytu? na okładce brzmiał CZY SPIDERMAN JEST NARKOMANEM?
-I co o tym sądzisz?- spytała podniecona.- Czy to możliwe by nasz pająk brać dragi?
Parker szybko otrz?sn?? się z szoku.
-Naprawd? nie wiem El. Musz? i??, mam coś do zrobienia.
Peter szybko odbieg? od Elizabeth.
-Dziwne.- Eli przez chwilę patrzyła jak odbiega z zamyślon? min?, po czym wróci? jej uśmiech.- Musz? to pokazał Gwen.

Par? minut później Spiderman swingować na sieci przez miasto. W parę minut dotarł do swojego celu.
-Jameson!- krzykn??, wskakując do przez okno do gabinetu redaktora Daily Bugle
-Panno Brant.- powiedział Jameson spokojnym głosem, nie przerywając czytania jakiś dokumentów.- Proszę zadzwonił po policje i oskar?y? Spiderman o wtargni?cie na teren prywatny. Jeśli nie przyjad? w ciągu pół godziny...
-Zamknij się!- wrzasn?? Spiderman i rzucił nowe wydanie Daily Bugle przed twarz Jamesona.- Co to ma znaczy??
-A jak sądzisz?- głos Jamesona stał się ledwo s?yszalnie twardszy- Informuj? ludzi o faktach, o których powinni wiedzień.
-To co piszesz to kłamstwo! Nie bior? żadnych używek! Dobrze o tym wiesz!- powiedział oskarżycielskim tonem.
Panna Brant wymkn??a z biura, przeczuwając burze.
-Nie obchodzi mnie co sobie myślisz!- z głosu Jamesona znikn?? spokój.- To moja gazeta i będą robić co chcę!
-Czemu mi to robisz!?- Spiderman sapn?? z w?ciek?o?ci?.-Czemu mnie tak bardzo nienawidzisz? Nic ci nie zrobiłem!
-TY nic mi nie zrobiłeś, ale WY tak!- Jameson wyciągnął spod biurka kilka starych gazet. Na jednym z nagłówków było napisane MUTANTKA ZABIJA TYSI?CE LUDZI, na innym CZY NIC NIE POWSTRZYMA HULKAż a na jeszcze innym KOLEJNE OFIARY PIJANEGO BOHATERA.
-Nawet jeśli nie o czym piszę te gazety, sam możesz się trochę domyśleć.- wyszepta? Jameson.- Nad-ludzie są niebezpieczni, nie tylko przez swoje moce, ale przez swoją nieodpowiedzialność!
-Ja taki nie jestem!- sprzeciwi? się Spiderman.
-Czy?by.- Jameson zaczął chodziś wokó? Spidermana.- Jeste? pewny siebie, pyskujesz, buzuj? w tobie hormony, a życie bohatera może przywie?? cię na skraj szale?stwa. Może pewnego dnia nie we?miesz sprawiedliwo?ci w swoje r?ce i zaczniesz zabija?? Albo nie wpadniesz w sza? i nie zaczniesz niszczył wszystko na swojej drodze.?
-Nigdy się taki nie stan?!- wybuchn??.- Twoje spekulacje to nie dowód! I co to ma do ciebie?
-To nie twoja sprawa- wrzasn?? Jameson.- A teraz wyno? się z mojego biura!
-Nie wyjd? stąd, dopóki wydrukujesz w swojej gazecie przeprosin!
-Po moim trupie!
I rozpocząła się burza.

W tym samym czasie. Doki.
Daredevil wylądować przed opuszczonym magazynem. Według jego danych Kingpin znajdować się właśnie w tym budynku.
-Wiem że tu jesteś!- powiedział Daredevil, dono?nym głosem- Nie ukrywaj się!
-Nie zamierzam,- odparę Kingpin, wychodząc z cienia. Daredevil od początku wiedział gdzie on jest, ale uzna? że nie potrzebuje efektu zaskoczenia.
Coś jednak było nie tak. Daredevil nie wyczuwa? żadnej obstawy, a Kingpin wydawał mu się podejrzanie duży.
Nagle Kingpin ruszy? na Daredevila. Bohaterowi ledwo udało się uniknąć. Mafiozo porusza? się zdecydowanie za szybko jak na człowieka. Kingpin uderzy? o filar.
-Podoba ci się moja nowa zbroja?- spytał
Zbroja. To częściowo wyja?nia o co chodzi.
-Nie wiem skąd to masz, ale to nie ważne. Dziś skończ? się rządy Kingpina w mie?cie.
-Od dziś mów mi Rhino!- przest?pca znów zaszar?ować
Daredevil, tym razem zr?cznie uniknąć uderzenia. Rhino ponownie uderzy? o jakiś filar.
-Nie obchodzi mnie jak głupi pseudonim we?miesz. Walczy?em już z Super łotrami, ciebie też pokonam.- Daredevil rzucił w Rhino jakąś skrzyni?.
Skrzynia rozwali?a się o jego plecy.
-Też mi Super łotry.- prychn??- Facet na szczud?ach, podskakującym idiota, klown, ty to nazywasz Super łotrami ?a?osne.- Rhino ponownie zaszar?ować.
-W ten sposób mnie nie pokonasz. Daredevil ponownie uniknąć- Mógłbył był bardziej kreatywny.
-Nie musz?.- powiedział Rhino zaszar?ować na ostatni stojący filar. Po jego zniszczeniu sufit zawali? się im na głowy, a z nim reszta budynku.
Chwil? później z gruzów wyszedł Kingpin, bez żadnej szkody.
-Daredevil z głowy, został Spiderman. I chyba wiem gdzie go szukał- Rhino spojrza? wymownie na nowe wydanie Daily Bugle, które trzymał w d?oni i zaszar?ować przez miasto.

Daily Bugle, biuro Jamesona.
-Zamknij się!- wrzasn?? Spiderman
-Nie, ty się zamknij!- odparę Jameson.
Spiderman zatka? mu usta.
-Na serio się zamknij. S?yszysz to?
Jameson zaczął nas?uchiwa?.
-Faktycznie, dziwne. Coś jakby z wielką pr?dkońci? zbli?a? się tu czo?g.
Pajączy zmysł Spidermana zaczął wariować, ale było już za późno
W tym momencie Rhino przebi? się przez ?cian? i uderzy? Spidermana ciałem. Wszystko trwa?o chwilę. Spiderman uderzy? przeciwnika pił?ci?, ale nie zrobiło to na nim wrażenia. Skoro Spiderman nie mógł go zrani? wprost oplót? go sieci? i waln?? biurkiem w ?eb.
A w każdym razie taki był jego zamiar. Rhino rozerwa? siec, chwyci? biurko i zgniót? nim bohatera. Spiderman stracił przytomność. Było po walce.
-Oto leży przede mn? wielki Spiderman- tryumfować Kingpin- Skoro on nie mógł mnie powstrzymał, nikt nie może! B?d? rządzić tym miastem! Ale na razie...
Rhino zdjęć ze Spidermana stó? by dokończy? robot?. Uniós? pił?ci by zada? ostateczny cios.
W tym momencie Rhino poczuł ból z ty?u głowy. W tyle czaszki miał nabój.
-Odsu? się od niego.- warkn?? Jameson
W ręku miał dubeltówk?.
-Chcesz uratować mu życie.- w pytaniu przest?pcy była kpina i zdziwienie- Nienawidzisz takich jak on, a ja chcę go zabi?.
-To prawda, nienawidzę go. Nienawidzę każdego super bohatera- Jameson wzi?? Rhino na muszk?- Ale doskonale wiem że ty jesteś gorszy.
-Twój wybór.- Rhino wzruszy? ramionami, po czym zaszar?ować na Jamesona.
Jednak redaktor naczelny Daily Bugle uskoczyć w bok. Rhino przebi? ?cian? i wyleciał z budynku. Z gło?nym ?oskotem uderzy? o ziemi?,
-Zabiję cię Jameson! Ciebie i całą twoją rodzin?!
-Nie, póki ja mam coś do powiedzenia. -powiedział ktoś za plecami kryminalisty.
Rhino odwróci? się zdziwiony. Daredevil ?y?.
-Ty tu nie masz nic do powiedzenia. Ty jesteś trupem!
Rhino wyrwa? latarni? i uderzy? niż o przeciwnika. Chciał uderzy? ponownie, ale sie? zaklei?a mu oczy.
-DD, co to za jeden?- spytał Spiderman, który dopiero co odzyska? przytomność i znalazł się na drodze- Jeden z twoich wrogów?
-I tak, i nie. To Kingpin, choć teraz mówi o sobie Rhino.
-Po co wymyśla sobie drugi pseudonim? To głupie.
W tym momencie Rhino zerwa? pajączyn? z oczu i zaatakować herosów.
Spiderman strzeli? mu pajączyn? pod nogi, ale przest?pca przebieg? przez niż nie zwracając na niż uwagi.
Spiderman zasłoni? się rękoma, przez co częściowo zamortyzować uderzenie.
-Mam pomysł, za mn?.- powiedział do Daredevila, po czym dodał gło?niej- Hej, Rhino, jestem pewien że tak wielki idiota jak ty mnie nie dogoni!
-Nie dam się nabrać na twoje sztuczki. Za jakiego idiotę mnie maszą
-Największego na świecie.- Spidey poswingować w kierunku budowy, DD ruszy? za nim.
-W sumie i tak ich będą ?ciga?. Jeśli będą wystarczająco ostro?ny nic mi nie grozi.- pomyśla? Kingpin i ruszy? za przeciwnikami.

Teren budowy, minut? później.
-Co teraz Spidey?- spytał Daredevil- Nie możemy ucieka? przed nim przez całe miasto.
-Nie musimy.- Spiderman podniós? ?elazn? belk? i wręczy? ją DD- Zajmij go na chwilę i nie uszkod? jej zbytnio.
Daredevil chciał protestować, ale pojawił się Rhino.
-Może nie powinienem gra? według ich regu?. W końcu to oni uciekaj? nie ja.- W tym momencie Rhino dostał pajączyn? w twarz- Pozabijam ich!
Rhino ruszy? na Daredevila. Bohater nie mogęc uciec zasłoni? się belk?. Rhino przygwo?dziś go do ziemi.
-A gdzie pajączek? Uciek? przede mn??
-Może ba? się że taki kretynizm jest zara?liwy?- Daredevil postanowił mieć dobr? min? do z?ej gry
-Wy bohaterowie za dużo gadacie. Nienawidzę ludzi co za dużo mówił.- Rhino podniós? pił?? do ciosu.
Nagle belka unios?a się w powietrze, podnosz?c Kingpin ze sob?. Rhino uderzy? o magnez budowlany a belka go przygwo?dziśa do niego. Choć starał się jak oderwa? lub zniszczył magnez, nie udało mu się to.
-Wygodnie t?u?cioszku?- spytał Spiderman spuszczając się do góry nogami po linie.
-Zamknij się!
Spiderman zeskoczyć do DD.
-No to Wielki Z?y załatwiony. To chyba koniec problemów?
-Obawiam się że to dopiero początek- powiedział Daredevil- Kingpin nie powinien mieć dost?pu do tak zaawansowanej technologii. ?mierdzi mi to spiskiem międzynarodowym.
-Trudno.- Spidey wzruszy? ramionami- Możemy tylko siedzień i czekać aż zacznę się kłopoty.
-Wcale nie. Dowiem się kto za tym stoi. Jednak żeby to zrobić będą musiał trochę przycichn??, może nawet wyjad? z kraju.- Daredevil wyra?anie zbiera? się do odej?cia
-Poczekaj.
Spiderman w skrócie opisać swoją rozmową z Jamesonem.
-Chyba wiem o czym mówił. W czasie Drugiej Wojny światowej powstało mnóstwo nadludzi. Byli to naukowcy jak Tony Stark, ludzie zmienieni genetycznie jak Kapitan Ameryka i Hulk, a nawet powstała nowa rasa , tak zwanych mutantów. O ile w czasie wojny bardzo się przydali, później zacz?li sprawiał kłopoty, zwłaszcza mutanci. Zacz?to ich t?pił, prezydent Boliver Trask zakazał im się żeni? i rozmna?a?, stworzył program Sentineli, aż w końcu znalazł sposób by mutanci przestali się rodziś. Kiedy go zdymisjonowano prezydentem został Tony Stark aka Ironman. Niestety miał problem z alkoholem, co doprowadziśo go do upadku. Jego Stark Enterprises upad?a, została przej?ta przez Altona Osborna, człowieka który stworzył Oscorp, największą firm? świata. Za jego rządów zakazano tworzenia nadludzi, przez co w dzisiejszych czasach prawie nie ma Super Bohaterów i łotrów.
-To dobrze?
-Chyba tak. Z tego co wiem to nie były dobre czasy i ludzie nie lubię o nich mówił, przez co młodzień nic o nich nie wie. Zastanawiam się co się stało Jamesonowi za tych czasów. Musia? był wtedy ma?ym dzieckiem.
-Nie obchodzi mnie to.- Spiderman podchwyci? temat- Jameson nie może pisać o mnie takich bzdur. Wspomina?e? że jesteś prawnikiem, co powinienem zrobił?
Daredevil westchn?? g??boko.
-Bohaterowie tamtych czasów mieli ten sam problem. żeby kogoś pozwa?, musieli by odkry? swoje maski. Obawiam się że Jameson będzie pisać co mu się ?ywnie podoba.
-Czyli nic nie mogę zrobił?
-Owszem, możesz.- DD po?o?y? mu d?o? na ramieniu- Zwalczaj zbrodni?, działaj zgodnie z własnym sumieniem i udowodnij mu że się myli.
-Dzięki.- Spidey się uśmiechn?? i poswingować w swoją stronę.

W tym samym czasie, Rykers Island Stronghold, więzienie ufundowane przez J.J.Jamesona, cela Rhino
Kingpin aka Wilson Fisk był zakuty w różnego rodzaju kajdany, które i tak trzeszcza?y przy każdym jego ruchu. Mimo to Rhino nie miał najmniejszych szans na ucieczk?.
-Telefon od twojego prawnika, Fisk- stra?nik przy?o?y? telefon do uch przest?pcy
-Roger, musisz mnie z tego wyciągnął, ja....
-Obawiam się że Roger ci nie pomoże. -przerwa? mu głos z s?uchawki i wcale nie nale?a? do jego prawnika- Odszedł od ciebie, tak jak każdy członek twojej mafii. -kontynuować Perfektus-Tak się kończy gdy grasz z lepszymi od ciebie, Kingpin. By?e? po prostu za głupi by wygra?.
-RHINO NIE JEST G?UPI!- kajdany przest?pcy zacząły p?ka?.
Zaraz przyszło więcej stra?ników i zacz?li go atakować paralizatorami aż się uspokoi?.
-Jeszcze cię dorw?, Perfektus. -wycharcza?.

W tym samym czasie, Perfektus od?o?y? s?uchawk?.
-I co o tym sądzisz Kraven?
-W końcu zostałe? szefem wszystkich zbrodniarzy w mie?cie. -powiedział Kraven- Ale Spiderman wci?? żyje.
-I tak miało był. Cokolwiek by się stało, ja zawsze wygrywam.
-I zawsze przegrywasz.
-więcej optymizmu przyjacielu. Ja nie lekcewa?? przeciwnika, ale ty nie lekcewa? mnie. Dziś wygra?, pewnie wygra jutro, może pojutrze, lecz w końcu padnie. To tylko człowiek i da się go zabi? jak każd? ?yw? istot?. Jeśli to będzie konieczne.
-Rozumiem że teraz moja kolej?- spytał Kraven
-Nie.- Perfektus wklepa? jakieś dane do komputera- Wol? cię mieć przy sobie.
Na ekranie pojawiły się dane Hermana Schultza.
-Koniec operacji RHINO. Czas na operacj? SHOCKER.

Odcinek drugi za nami. W tym odcinku skupiłem się na postaci Jamesona. Chciałem wyja?ni? czemu Spiderman pozwala tak o sobie k?ama?. Da?em mi też racjonalny powód by nienawidziś Spidermana. W moim świecie Jameson nie jest głupcem, jest podejrzliwy i uprzedzony do bohaterów. Niestety konkretny powód wyjawi? dopiero koniec sezonu.
Mia?em straszny problem co zrobić z Kingpinem. Jest zbyt popularny by go zabi?, a nie pasować do mojej wizji świata. Z tego właśnie powodu zmieniłem go w Rhino. Przepraszam wszystkich fanów Kingpina za to co mu zrobiłem i dziękuje Marvelowi że dał im podobne gabaryty. I za stworzenie reszty świata oczywiście.
Choć nie będą już łączył dwóch przest?pców w jednego (raczej), zrobić istotne zmiany w następnych postaciach. B?d? zmiany wizerunku, historii, zachowania, p?ci...

Prolog odcinka trzeciego:
Nowy Jork, szpital
Doktor wyszedł z sali operacyjnej i podszedł do Hermana Schultza.
-Jak z niż doktorze?- Herman wstał z krzes?a w poczekalni- Wyjdzie z tego?
-Przykro mi panie Schultz, zrobili?my wszystko co się da?o, ale pierwszy raz widzę taką chorob?. W?tpił czy ktokolwiek w Ameryce umiałby ją uleczy?. Daj? jej 24 godziny życia.
Doktor poszedł, zostawiając Schultza samego ze swoją tragedi?.
-Pan Herman Schultz?- spytał ktoś z rosyjskim akcentem
Herman odwróci? się.
-Tak, to ja, o co chodziś
-Nazywam się Kraven Kravinoff i w imieniu mojego zwierzchnika chcę dał panu propozycj?, nie do odrzucenia.
Odpowiedz
#67
Odcinek trzeci:
MI?O?? NIE WSZYSTKO CI WYBACZY
Nowy Jork, szpital, późny wieczór.
Doktor wyszedł z sali operacyjnej i podszedł do Hermana Schultza.
-Jak z niż doktorze?- Herman wstał z krzes?a w poczekalni- Wyjdzie z tego?
-Przykro mi panie Schultz, zrobili?my wszystko co się da?o, ale pierwszy raz widzę taką chorob?. W?tpił czy ktokolwiek w Ameryce umiałby ją uleczy?. Daj? jej 24 godziny życia.
Doktor poszedł, zostawiając Schultza samego ze swoją tragedi?.
-Pan Herman Schultz?- spytał ktoś z rosyjskim akcentem
Herman odwróci? się.
-Tak, to ja, o co chodziś
-Nazywam się Kraven Kravinoff i w imieniu mojego zwierzchnika chcę dał panu propozycj?, nie do odrzucenia.

Par? minut później, mieszkanie Schultzów.
-Z moich danych wynika że urodziśe? się w slumsach, paskudna dzielnica. By?e? przest?pc?, i to całkiem niezłym.
-Zmieni?em się.- warkn?? Schultz- Kiedy pozna?em moją zon? wszystko się zmieniło. Ja...
-Ludzie się nie zmieniaj?.- przerwa? mu Kraven- Wiem też że byłe? ?o?nierzem i walczyće? w jakiejś tam wojnie na wschodzie. Aż pewnego dnia wróci?e? do kraju. Dlaczegoś
-S?dz? że wiesz.
-Oczywiście, Perfektus wie wszystko, a razem z nim ja. Par? dni przed twoim odej?ciem ktoś zamordować twojego przywódc?. Bardzo cię nie lubię bo bardzo często lekcewa?y?e? jego rozkazy. Zwykle s?usznie, ale i tak cię prze?ladować. Fakt że zginął kiedy ty miałe? wart?, wiele wskazuje. Ale reszta jego ludzi też go nie lubięa. Większość z nich zezna?a że zabili go muzu?manie. Ja jednak wiem że to nie prawda. Zabi?e? go...
-Starczy.- przerwa? mu Herman. Kraven działał mu na nerwy- Znam swoją biografi? Przejedzmy do sedna sprawy.
-Jak tam chcesz.- ?owca uśmiechn?? się zagadkowo- Perfektus ma lekarstwo na chorob? twojej żony. Da ci je w zamian za drobn? przys?ug?.
-Sk?d pomysł że dam radę? Mimo wszystko jestem zwykłym przest?pc?.
-Dostaniesz ludzi i niezb?dny sprz?t- Kraven poda? mu walizk?- To znacznie powinno u?atwi? ci sprawą. Lekarstwo dostaniesz po robocie.
Herman otworzył walizk? i wyjść z niej kombinezon.
-Czemu miałbym ci wam ufa??
-Poniewa?- Kravinoff pochyli? się do przodu- to jedyna nadzieja dla twoje żony.
Na chwilę zapad?a cisza, po czym Herman odpowiedział
-Zgoda.

Troch? później Spiderman swingować po sieci jak co dzień.
-Z?odziej!- krzykn?? ktoś z do?u
Spidey bez trudu wypatrzył człowieka biegn?cego z torebk?. Poswingować w jego stronę. Opryszek nie miał szans uciec. Spiderman zaraz by go dorwa?.
Lecz ktoś go ubieg?. Ktoś złapać i związa? opryszka lin?.
Spider spojrza? na budynek obok, choć wiedział kogo zobaczy. Nie myli? się. To ta sam tajemnicza dziewczyna w czerni któr? czasem ?apa?a przest?pców.
Jak zwykle pos?a?a mu całusa i zaczęła ucieka?. Jednak tym razem Spidey nie zamierza? był biernym. Natychmiast poswingować za nią. Dziewczyna była bardzo szybka, Spiderman ledwie za niż nad??a?. W końcu uzna? że zwykły po?cig nic nie da. Spidey uformować z sieci pseudo katapult? i wystrzeli? się z niej. W chwilę później był tu? obok nieznajomej.
-Koniec gry w kotka i myszk?. Kim jesteś?
Dziewczyna wyglądała na rozbawion?.
-Nazywam się Black Cat i jestem nową super bohaterk?!
-No a po co te podchody?
-Uzna?am że tak lepiej zwrócisz na mnie uwagę.
-Kobiety.- Spiderman przewróci? oczami
W tym momencie bohaterowie us?yszeli wybuch.
-K?opoty.- mrukn?? Spider i poswingować w stronę eksplozji
Black Cat ruszy?a za nim.

G?ówna elektrownia w mie?cie
Shocker i jego ludzie właśnie skończyli więza? personel.
-Rusza? się!- wrzasn?? Shocker- Macie skończy? robot? zanim będziemy mieli gości.
Niespodziewanie w elektrowni pojawił się Spiderman i Cat.
-Koniec czasu, przegraliście. Nagroda pocieszenia: pobyt w pace.
Spider skoczyć na przeciwników. Już chciał im przywali? gdy strumieć energii szokowej oddzieli? go od przeciwników.
-Najpierw pokonaj mnie, Shockera, potem dowcipkuj.
Shocker rozpoczął salw?.
-Chybi?e?, chybi?e?- Spiderman zr?cznie unika? ataków ,ale trzeci strza? trafi?- Ok, masz mnie.
-Możesz się jeszcze wycofa?, pajączaku. Nie obrać? się serio.
-Bohaterowie się nie poddaję!- Black Cat zaatakowała Shocker od ty?u.
Shocker szybko odwróci? się i strzeli? w lec?cy w jego stronę obiekt. Cat poleciała do ty?u z krzykiem.
Spiderman strzeli? w Shocker sieci?, ale on przerwa? ją krótk? falę szokow?.
-Tylko na tyle cię stał, Spidey?- Shocker wystrzeli? salw? pocisków.- Nie dasz mi rady!
Spiderman wystrzeli? seri? kulek z pajączyn?, ale Shocker powystrzela? je w locie.
-Chciałbył by to było takie proste, coś Niestety cię rozczaruj?.- Shocker wystrzeli? 2 strumienie szokowe na krzy?- Jestem dobry w tym co robił.
-Serio?- Spiderman uniknąć i zaatakować jego ludzi- A co zrobisz teraz?
Oczywistym było że Shocker nie może strzela? do Spidermana, bez atakowana swoich ludzi.
-Skoro nie mogę dorwa? ciebie, zajm? się twoją towarzyszk?.
Shocker podszedł do ledwie przytomnej dziewczyny i wycelować w jej głową
-Zostaw j?!
-Było mi nie wchodziś w drog?.
Nagle Shocker usłyszał syren? policji. Zakl?? pod nosem.
-Wycofujemy się, ruchy.- rozkazał po czym zwróci? się do Spidermana- Ty nie będziesz nas ?ciga?, a ja zostawił jej głową na miejscu.
-Zgoda- powiedział niech?tnie Spiderman
Shocker bez słowa wybieg? za resztą, a Spider zabrać Cat na pobliski budynek.
-Nic ci nie jest- zapytać
-Nie.- odpowiedziała nie pewnie- Mocny był.
-Dość ?atwo cię pokona?- stwierdziś Spiderman
-To był mój pierwszy Super łotr!- oburzy?a się- A ty ilu pokona?e??
- Znacznie więcej.- Spidey nie chciał się przyzna? że wszyscy byli ciamajdami, nie licz?c Rhino, który omal go nie zabi?.
W sumie Spider nie mógł sobie przypomnie? czemu Kingpin tego nie zrobił.
-Bardziej mnie zastanawia co on robić w elektrowni- Spiderman podję? temat- przecież tam nic
nie ma.
-Może chciał pod?adować jakąś maszyną.- zasugerowała Cat
-I tak by się w?amywa? co parę dni, by ?adować bateri?? W?tpił.
Spiderman spojrza? na zegarek.
-Tak czy owak musz? i??, za parę godzin mam szkole.
-Ja nie musz? chodziś.- powiedziała, uśmiechając się tajemniczo- Do następnego spotkania.
Black Cat zeskoczyća z budynku. Kiedy Spidey spojrza? tam już jej nie było.
-Musz? się dowiedzień jak ona to robi- mrukn?? i poswingować do domu

Następnego ranka, szkoła Petera Parkera.
Peter szedł korytarzem. My?la? o Cat.
-Peter!
Wida? nie dane mu było.
-Peter- powtórzy?a Gwen z nagan? w głosie- Czy nie zapomnia?e? o czym??
-Oczywiście- ch?opak klepn?? się w czo?o- Mia?em ci pomóc przy nauce.
-I cię nie było. Ostatnio ciągle o czym? zapominasz lub gdzień znikasz. Nie było cię na ostatnich piłciu treningach. Zaniedbujesz dru?yn?, a co gorsza mnie!
-Wybacz Gwen, ostatnio mam cię?kie dni. Wynagrodz? ci to obiecuj?!
-S?owa nic dla mnie nie znacz?.- Gwen odwróci?a się- Licz? na czyny.
-Gwen, poczekaj.- Parker poszedł za nią- Co powiesz na kino. Ma był premiera jakiegoś romansid?a.
-Dobrze.- Gwen uśmiechn??a się, po czym pogrozi?a mu palcem- Tylko się nie spóźnij.
-Obiecuj?- zapewnić ja Peter
Gwen wyraźnie zadowolona posz?a do klasy.
Peter zobaczyć resztą swojej paczki i podszedł do niej.
-Ch?opaki, potrzebuj? biletów na to nowe romansid?o, co będzie w kinach. Jeśli nie zabior? na to Gwen, mogę mieć kłopoty.
-Zapomnij.- powiedział Flash- Liz też chciała na to i??. Nigdzie nie ma już biletów.
Parker spojrza? na Sajrusa z nadzieję. On uśmiechn?? się lekko.
-Dajcie mi kilka godzin, zdob?d? bilety.
-Dzięki stary.- powiedział Peter- Ratujesz mi skór?.

W tym samym czasie, dom Hermana Schultza.
Shocker otworzył drzwi i szedł do środka. Kraven już na niego czekać.
-Nie udało ci się.- stwierdziś krótko
-Następnym razem mi się uda. Tylko daj mi lekarstwo .
-Zapomnij- Kraven zaczął bawił się no?em. Najwyraźniej niezbyt interesować się Shockerem- Perfektus powiedział że mam dał ci lek po robocie.
-Mojej ?onie zostało kilka godzin życia! Nie tak ?atwo zaatakować drugi raz ten sam obiekt, w jeden dzień.
-To nie problem.- ziewn?? Kraven i poda? Shockerowi kartk? papieru ? Tu jest plan B.
Kraven wstał i ruszy? do wyj?cia.
-Jak skończysz zadanie, zobaczymy się znowu.
Herman Schultz trzasn?? za nim drzwiami.
-Nienawidzę gościa.

Par? godzin później, kino.
-Widzisz Gwen, wszystko jest w porządku.- powiedział Parker- Przyszedłem o czasie, film zaraz się zacznie i nic nie zmusi mnie do odej?cia.
-To dobrze- Gwen oparęa głową o jego rami?
Niespodziewanie więzka szokowa rozwali?a monitor.
-Mam dla wszystkich z?e wie?ci.- Shocker stanął na tle rozwalonego ekranu- Nie obejrzycie filmu z powodu usterek technicznych w mojej skromnej osobie. A teraz proszę o opuszczenie budynku, panikując
Shocker strzeli? pot??nym strumieniem energii szokowej w sufit. Natychmiast wybuch?a panika.
Gwen podnios?a się z fotela by uciec. Z przerażeniem stwierdziśa że Peter gdzień znikn??.
-Shocker!
Spiderman związa? Shockerowi r?ce sieci?.
-Spiderman.- Shocker zniszczył sie? ma?? więzk? szokow?- Nie sądzićem że cię tu spotkam. Jednak Perfektus miał racj?.
-Ktoś- spytał zdziwiony
-Zadajesz pytania pod zły adres, sam nie wiem. Ale ma coś czego potrzebuj?.- Shocker strzeli? mas? więzek w przeciwnika.
Spiderman ledwie unika?.
-Musz? go jakoś podej??.- pomyśla? i wystrzeli? w stronę Shockera mas? kulek sieciowych.
Shocker zniszczył je wszystkie kilka paroma strza?ami.
Spider zauważył że ktoś zakrada się za Shockerem. To był Flash Thomson. Kapitan dru?yny futbolowej rzucił się na Shockera. Ten w ostatniej chwili odwróci? się i strzeli? go w brzuch.
-Flash!- krzykn?? Spiderman
-Nigdy więcej nie wchod? mi w drog?, dzieciaku- rzek? Shocker do Flasha- Następnym razem zaboli bardziej.
Niespodziewanie na sali pojawiła się Black Cat i kopn??a Shockera od ty?u.
-Cat? Sk?d tu się wzięła??- spytał Spider
-Zobaczy?am kolumn? energii, wydobywając? się z tego budynku. Zaraz powinna pojawił się policja.
W prawym uchu Shockera zabrz?cza? telefon nauszny (jest na to fachowa nazwać).
-Szefie, robota skończona.
-Przyj??em. Koniec misji.- Shocker wyłączył telefon- Koniec zabawy pajączku.
Shocker strzeli? pot??n? więzk? sufit, by się zawali?.
-Mam nadzieję że się już nigdy nie zobaczymy.- Shocker rozwali? ?cian? i uciekł.
Spiderman podniós? Flasha, wijęcego się bólu i razem z Cat zwia? z walęcego się budynku.
-Chyba nam zwia?.- westchn?? Spiderman
-Niekoniecznie- Black Cat wyciągnąła z kieszeni małe urządzenie- Kiedy go kopn??am, podczepiłam mu Kociego Tropiciela.
-Coś
-Ma?e urządzenie namierzające.- Cat wyjśća z kieszeni kilka Kocich Tropicieli i poda?a je Spidermanowi- Te są wyłączone, weź je, może ci się przydadz?.
Spider uzna? że później dowie się skąd Cat ma taką technologi?.
-To ruszajmy za Shockerem.
Dwójka bohaterów ruszy?a w po?cig.

Tymczasem Shocker dotarł na motorze na miejsce spotkania z Kravenem.
- D?ugo ci to zaj??o Herman.- powiedział Kraven- Twojej ?onie zostało tylko parę godzin.
-Zamknij się i dawaj lek!- Shocker wyrwa? fiolk? ?owcy- To koniec naszej wspó?pracy. Od teraz nie obchodzisz mnie ty i ten cały Perfektus.
-Jak sobie chcesz.- Kraven wzruszy? ramionami- Możesz zachować strój jako premi?.
Kraven pobieg? w noc, a Shocker ruszy? na motorze w stronę szpitala.
Par? minut później Shocker znalazł się przed szpitalem.
-Wreszcie koniec tej farsy. Choć z drugiej strony miło jest ruszy? swoje mi??nie. Troch? żałuje że już koniec.
Shocker pobieg? w ciemn? uliczk?, by zdjęć kombinezon, gdy wdepn?? w coś lepkiego. To była pajączyna Spiderman, w postaci kleju.
-Patrz gdzie leziesz, Szok.- Spiderman i Cat wylądowali przed nim- Zdepta?e? moją sie?.
-Znowu wy? Nie pozwolę się zatrzymał.- Shocker strzeli? cienk? więzk? wibracyjno-szokową w sie? pod nogami, uwalniając się.
-Nikt i nic nie stanie mi na drodze.- Shocker zaczął strzela? w bohaterów.
-Nikt nie będzie nazywa? mnie nikim.- Spiderman złapać sieci? nog? Shockera i uderzy? nim o ?cian?.
Przest?pca run?? nieprzytomny.
Spiderman podszedł do Shockera, gdy nagl? pajączy zmysł zaczął wariować. Niespodziewanie Shocker wstał i strzeli? naprawdę pot??nym promieniem energii szokowej. Jednak Spiderman w por? ostrzeżony uniknąć strza?u. Wi?zka poleciała przed siebie i uderzy?a w szpital.
-Nie!
Shocker upad? na kolana. Strumieć energii trafi? dokładnie w jej pokój. Natychmiast się otrz?sn?? i pobieg? w miejsce katastrofy.
-O co tu chodziś- spytał szeptem Spiderman
-Nie wiem.- odparła Black Cat- Po prostu chod?my za nim.
Kiedy doszli do niego Shocker stał nad ciałem jakiejś kobiety. By?a martwa.
-Wy- wyszepta?, odwracając się- To wasza wina. Zapłacicie mi za to!
Shocker włączył pełn? moc rękawic i zaczął strzela?. Choć jego strza?y przestały był tak celne jak poprzednie, wcale nie ?atwiej było unika?. Teraz Shockera nie interesowaćy zniszczenia wokó?. Spiderman chwyci? kawa?ek ?ciany i rzucił niż w niego, ale on rozwali? ja w locie.
-Spróbujmy go otoczy?.- powiedział do Cat
Spidey szybko znalazł sięga Shockerem. On jednak stanął bokiem i zaczął strzela? do obu herosów jednocze?nie.
-To moja szansa.- pomyśla?a Black Cat
Bohaterka ruszy?a na Super łotra, zr?cznie unikając strza?u z jednej ręki. By?a tu?, tu?, gdy Shocker obróci? się w jej stronę i skupił na niej ostrza?. Cat była za blisko by uniknąć.
Bohaterka upad?a krzycz?c z bólu. Shocker w ciągu krótkiej chwili wylądować na niej zło??.
-Cat!
Spiderman silnym uderzeniem odrzucił Shockera od dziewczyny. By?a nie przytomna.
-Ostrzega?em by nie wchodziś mi w drog?.- powiedział złoczy?ca wstając- Po co w ogóle to robisz? Masz przez to tylko kłopoty. I to bardzo duże kłopoty.
-Nie wiesz czemu?- spytał Spiderman szeptem- Bo ktoś musi powstrzymał takich jak ty.
-I co ci to da?o? Przez to tylko cierpił twoi najbli?si. A teraz będziesz cierpia? ty!- Shocker strzeli? w przeciwnika więzka szokow?.
Jednak Spiderman szybko uniknąć. Bardzo szybko. Shocker zaczął rozgl?da? się na boki. Gdzie się podzia? Spiderman. Nagle ktoś zniszczył lamp?. Shocker zamkn?? oczy i zaczął nas?uchiwa?. Po chwili obróci? się i strzeli? w Spidermana.. On jednak nic sobie z tego nie zrobił. Shocker zamruga? ze zdziwieniem. Kostium Spidermana był cały czarny.
-Coś
Nim Shocker dokończy? zdanie Spiderman uderzy? go pił?ci?. Spiderman zaczął la?, bi? kopa?. Chwil? później Shocker le?a? poturbowany na ziemi. Spiderman podniós? go by go dobi?.
Nagle Spider usłyszał syren? policji. Spojrza? ze zdziwieniem na Shockera. Potem spojrza? w tam gdzie le?a?a Black Cat. Już jej tam nie było.
-Zaraz tu będzie policja.- Spiderman zostawił złoczy?c? na ziemi i poswingować w swoją stronę. Jego strój był czerwony. Także od krwi.
Chwil? później policja aresztowała Shockera.
-Naprawd? nie zamierzacie nic zrobił?- dopytywa? się Jameson- Spójrzcie na niego, ledwie żyje. Spiderman przekroczy? prawa do samoobrony. Gdyby?my nie przyjechali, pewni by już nie ?y?.
-Przykro mi panie Jameson, ale nawet nie mamy dowodu że stoi za tym Spiderman.
-Ja wiem że za tym stoi Spiderman!- powiedział Jameson- B?d?cie pewni że napiszę o tym w gazecie.
-Niech pan robi swój zawód, a je będą robić swój- powiedział policjant i odjecha?.

Tymczasem Peter Parker, wci?? na wpół przytomny chować strój Spidermana
do plecaka, po czym ruszy? do domu.
-Peter!
Gwen Stacy podbieg?a do swojego ch?opaka, wyraźnie czym? zirytowana .
-Peterze Parker! Jak mogęe? zostawił mnie sam?! Wiesz jaka byłam przerażona? A ty pewnie poszedłe? robić fotki do Daily Bugle. Jak zwykle myślisz tylko o sobie!
Twarz Petera pozostała bez wyrazu. A potem nawrzeszcza? na nią, tak jak nigdy dot?d. Wygarn?? jej wszystko co ciągle dusię w sobie. W końcu odwróci? się i odszedł, pozostawiając skołowan? dziewczynę sam?.

Kryjówka Perfektusa.
- To tyle z projektu SHOCKER.- powiedział Kraven- Nie sądzisz że to straszna ironia losu i dziwny zbieg okoliczności że Herman Schultz przez przypadek zabi? własn? ?on??
- Uwierz mi przyjacielu.- Perfektus wy?apa? podejrzliwe spojrzenie ?owy.- Akurat z tym nie mam nic wspólnego. Naprawd?, nie ?yczy?em jego ?onie nic złego. Biedna kobieta.
-Musze przyzna?, tragiczno-komiczna śmierć.
-Nie ma czegoś takiego jak rodzaj śmierci. śmierć to śmierć, żadna różnica.
-Nie dla ?ywych. Co się wydarzyło pod koniec walki?
-Nie jestem pewien, ale mam pewną teori?.- powiedział Perfektus w zamyśleniu- Musz? jednak dokona? kilka testów, zanim wydam ostateczny wyrok.
-A co z planem? Nawet gdyby Shocker pokona? Spidermana, już dla nas nie pracuj?. Kto następny?
Perfektus wpisać coś do komputera. Na ekranie wy?wietli?y się dane Adriana Toomesa.
-Koniec operacji SHOCKER. Czas na operacj? VULTURE.

I po odcinku trzecim. Mój fanfik będzie miał duże skupienie na przest?pcach. Chciałem by każdy z nich był inny, wyjątkowy. Chciałem też by choć jeden z nich nie był przest?pc? z wyboru, chciałem by robić to bo musi. Zdecydowałem się na Shockera, ponieważ jest moim ulubie?cem. Poza tym w jego historii na Spiderman.Online wspominano o wyrzutach sumienia. Mój Herman Schultz nie chce był już przest?pc?, ale czarna przeszło?? nie znika. Praktycznie nie ma wyboru.
Zmieni?em również postać Gwen. Poniewa? wątki romantyczne nie są moją specjalności?, od razu sk?óci?em ją z Peterem. Teraz jest archetypem żadnej szkolnej piękności: zadufana w sobie, arbitralna i samolubna. Niby postanowiłem zniszczył wszystkie głupie archetypy (np Flash nie zn?ca się nad kujonami) ale ten postanowiłem zachować.
Największą niewiadom? jest oczywiście czarny Spiderman. Wszyscy fani Spidermana pewnie podejrzewaj? symbiont. Nawet jeśli macie racj?, skąd się wzi??? Na to pytanie odpowiem trochę później, ale jeszcze w tym sezonie. Cierpliwo?ci!
Odpowiedz
#68
Prolog odcinka czwartego:
KRYZYS
Noc, slumsy.
M?oda dziewczyna sz?a w stronę portu. Wyraśnie nie podobała się jej okolica, mimo to nie zawróci?a się. Nastolatka wesz?a do opuszczonego magazynu. W środku czekać na niż męszczyzna w ciemnym p?aszczu.
-Przynios?am pieni?dze.- wyszepta?a- Ma pan towar?
-Oczywiście- facet wyjść z kieszeni narkotyki i poda? je dziewczynie. Natychmiast pojawił się jej uśmiech na twarzy.
Niespodziewanie ktoś wyszedł zza skrzyni.
-Chyba znalazłem to czego szukam. Znikaj stąd smarkulo- powiedział z rosyjskim akcentem- A ty prowad? mnie do swojego szefa, Toomesa.

Prawdopodobnie wydam ten odcinek, ale następny nie wyjdzie dopóki ktoś nie skomentuje jakiegoś odcinka. Po co pisać, skoro wszyscy to ignoruj?:spider_ignore:.
Odpowiedz
#69
Chrobrzyc odcinek Z Black Cat mi przypad? do gustu,licze na wiecej odcinków z jej wykonaniem.
Odpowiedz
#70
Odcinek 2 Face-to-Face With The Lizard

Petera w szkole zaczepia Flash. Nie dochodzi między nimi do bujki, ponieważ interwieniuje nauczyciel dy?urny. Po incydencie Peter znajduje nowy numer Daily Bugle. Pisze w nim o ogromnym jaszczurze który teroryzuje bagna w Everglades na Florydzie. Jonach Jameson karze opublikować artyku? który wyzwie Spider-Mana do konfrontacji z Lizardem. Peter postanawia przyj?? wyzwanie i przybywa do gabinetu JJJ jako pająk, i oznajmia mu że ch?tnie przyjmie wyzwanie i tym samym sprawdzi istnienie rzekomego jaszczura. Jonach Jameson postanawia lecie? na Floryd?, jednak chce ze sob? zabrać fotografa, wypada na Parkera. 2 dni po przyjeędzie Peter ubiera strój i wyrzusza na bagna. Po 3 godzinach poszukiwa? Pająk uważa że jednak potwór nie istnieje. Kiedy prubuje zdjęć mask? napada na niego ogromny jaszczur! okazuje się nim był jednak Lizard! Lizard używając ogona wyrzuca pająka w powietrze i ucieka. Nagle Spider-Man zauważa dom niedlaeku bagna. Wchodzi do niego i próbuje ostrzec domowników. Zastaje tam tylko na kanapie płacz?c? kobiet?. Oznajmia bohaterowi że Lizardem jest... jej m??! czyli Dr.Connors. żona Connorsa opowiada całą historie powstania potwora. Connors wyruszy? na wojnę. Mia? był tylko lekarzem ale zabrak?o ?o?nie?y. więc dostał bro? i wyruszy? na front. Tam dostał poważnych uszkodze? prawej ręki. Dostała się do niej infekcja, nie było rady trzeba było ją odci??. Potem Curtis wróci? do domu, już bez ręki. Ale nigdy się z tym nie pogodziś i prubować za pomoc? nauki przywroci? sobić ręke. Eksperymentowal z genami jaszczurki. U udało się, odros?a mu ręka, jednak pare dni po zacze?o coś się z nim dzia?. Wreszcie zamienił się w Lizarda, i wysze? na bagna. żona Curtisa udost?pni?a Spider-Manowi labolatorium m??a. Spider stworzył antidotum. Kiedy odnajzuje Lizarda ten go poważnie turbuje. Po długiej walce Pająk nalewa potworowi do szcz?ki antidotum, po czym Connors przybiera swoją postać. Spider-Man i Dr.Connors postanawiaj? zachować wszystko w tajemnicy. Peter daje Jamesonowi mało wnosz?ce zdjęcia, po których Redaktor oznajmian że jednak Lizard to zwykły mit. Chce wróci? z Parkerem do Nowego Jorku.
"Oh, I am afraid that the deflector shield will be quite operational when your friends arrive."
Odpowiedz
#71
Joe, będą z tob? szczery. Twój fanfik to nic innego jak streszczenia pierwszych numerów Spidermana, z niewielkimi zmianami. Jeśli następne numery będą tak wyglądał pisanie nie ma sensu. Spróbuj coś zmienił, dał własn? postać albo skomplikowan? intryg?. Mam nadzieję że następny odcinek zrobi na mnie większe wrażenie.

NOWO??! Od dziś każdy mój odcinek ma komentarz autorski. B?d? w nim zamieszcza? wyja?nienie czemu coś zrobiłem, zapowiedzi, ewentualnie odpowiedzi na wasze pytania lub propozycj?. Poprzednie odcinki mają już komentarze.

Odcinek czwarty:
KRYZYS
Noc, slumsy.
M?oda dziewczyna sz?a w stronę portu. Wyraśnie nie podobała się jej okolica, mimo to nie
zawróci?a się. Nastolatka wesz?a do opuszczonego magazynu. W środku czekać na niż
męszczyzna w ciemnym p?aszczu.
-Przynios?am pieni?dze.- wyszepta?a- Ma pan towar?
-Oczywiście- facet wyjść z kieszeni narkotyki i poda? je dziewczynie. Natychmiast pojawił
się jej uśmiech na twarzy.
Niespodziewanie ktoś wyszedł zza skrzyni.
-Chyba znalazłem to czego szukam. Znikaj stąd smarkulo- powiedział z rosyjskim
akcentem- A ty prowad? mnie do swojego szefa, Toomesa.

Minut? później, gabinet Adriana Toomesa.
-Całkiem niez?e biuro -powiedział Kraven- Twoja firma produkuje sprz?t elektryczny czy sprzedaje narkotyki?
-Ludzie ze slumsów myśl? że narkotyki, a reszta że sprz?t. Prawda jest taka że robić jedno i drugie.
-więc Perfektus miał racj?. -Kraven uśmiechn?? się lekko- Ale teraz twoja firma przechodzi poważny kryzys. Spiderman załatwi? wielu twoich ludzi i klientów, natomiast Oscorp wypiera twoje produkty z u?ytku. Wkrótce zbankrutujesz.
-Niestety masz racj?.- westchn?? Toomes- Sam zbudowałem tą firm?, cię?ko pracowałem by ją doprowadziś do obecnej pot?gi. A w każdym razie sprzed paru tygodni. Ten fakt podwaja jej warto?? w moich oczach.
-Przyszedłem w tej właśnie sprawie. Mój prze?ożony, Perfektus chcę był wykonał dla niego ma?? robótk?, a w zamian uratuj? twoją firm?
Kraven poda? starcowi walizk?. W środku był kostium.
-Czego? nie rozumiem.- powiedział Toomesa-Chcesz bym został jakimśgłupim super łotrem? Jak Leap-Frog, Stilt-man czy Jester?
-Wolałbym porównanie do Shockera i Rhino. Są naszej produkcji.
-A mogę wiedzień po co Perfektusowi pomoc strarcał
Kraven uśmiechn?? się przebiegle.
-Perfektus zna twoją przeszło??. Choć jesteś Amerykaninem wychowaće? się w Arabii Saudyjskiej. By?e? zawodowym morderc? znanym jako Swordsman.
-Tak z ciekawo?ci, skąd masz pewność że to ja?
Niespodziewanie Kraven rzucił w Toomesa no?em. Starzec złapać ostrze w powietrzu.
-Teraz mam pewność. Umowa stoi?
-Stoi!- powiedział Adrian

Następnego dnia, szkoła.
Peter Parker właśnie wychodziś ze szkoły gdy zaczepił go Flash.
-Peter, coś się stało? Ty i Gwen omijaliście się cały dzień szerokim ?ukiem. I nie uważałe? na lekcji. Przez cały dzień zgłosięe? się tylko pił? razy. O co chodziś
-Bardzo zabawne Flash. I nie chcę o tym gada?.- powiedział Peter
-Daj spokój stary. Mnie możesz powiedzieć.
-Powiedzmy że ja i Gwen przeżywamy kryzys.
Nim Flash zd??y? odpowiedzieć zauważyli Raxtona. Ch?opak gada? z jakimś starcem.
-Kto to jest? Jego dziadek- spytał Peter
Z jakiegoś powodu starzec lekko niepokoi? jego Pajączy Zmys?.
-To Adrian Toomes ? powiedziała Eli, pojawiając się za ich plecami- Prowadzi wielką firm? sprz?ty elektrycznego, ale podobno sprzedaję też narkotyki.
-Sk?d ty to wiesz?- zapytać Peter
-Mój ojciec dla niego pracuj?.- uśmiechn??a się, jak zwykle bez powodu-Tata mówi że on dobrze płaci.
-Rozumiem.- powiedział Peter- Musz? już i??.
-Podejrzany typ, ale raczej niegro?ny. Nie musz? zawracał sobie nim głowy. Musz? znależę Cat.

Par? minut później, Spiderman swingować przez miasto. Nie minęło kilka minut gdy usłyszał d?wi?k alarmu. Ktoś w?amywa? się do Oscorp. Co dziwniejsze na 12 piłtro. Spiderman szybko znalazł się na miejscu w?amania.
-Dobra, kto chcę oberwa??
Spiderman ze zdziwieniem stwierdziś że jego przeciwnik wygląda jak Arab, tylko że jego ubranie było zielone zamiast bia?ego, czarnego czy br?zowego. Jego twarz zakrywa?a chusta, jak u wojowników ninja. Wokó? niego le?a?o kilku powalonych ochroniarzy.
Spiderman podrapa? się w głow?.
-Niech zgadn?, jesteś terroryst??
-Jestem Vulture!
Przeciwnik z niezwykła szybkońci? wyciągnął dwa miecze i ruszy? Spidermana.
Bohater odskoczyć na ?cian?.
-Naprawd? nie wiem skąd ten pseudonim. Jadasz padlin? czy lubisz biega? w kó?ko?
Z ramion Vulture?a wysun??y się skrzyd?a, a z nóg no?e. Wzniós? się w powietrze i zaatakować Spidera, jednak on szybko uniknąć.
-Ok, ty masz miecze, a ja coś
Szybko uformować miecz z sieci, w praktyce zrobić skarpetk?.
-Nie wiem czemu, ale byłem pewien że to zadziała.- mrukn?? bohater.
Ale przeciwnik już nadchodziś, więc Spiderman wyrwa? dwie rury i stanął do walki. Jednak Vulture niesamowicie dobrze walczyć broni? i Spiderman miał kłopoty z dotrzymaniem tempa.
-Kto cię nauczy? tak walczyć?
-Moim nauczycielem było życie. Ci??kie życie na ulicy. Walka każdego dnia o przeżycie. Bez pomocy, bez litości. To coś czego ty nigdy nie pozna?e?.- Vulture wytr?ci? Spidermanowi bro? z ręki.- Nigdy tego nie poznasz.
Vulture chciał przebi? Spidermana mieczem, gdy nagl? obróci? się i odbi? lec?cy w niego przedmiot, przypominający shuriken.
-Odsu? się od niego, starcz?.- powiedziała Black Cat- Albo będziesz miał poważne kłopoty.
Zanik ktokolwiek zareagować. Otworzyły się drzwi i wyszło z niego duża grupa ochroniarzy.
-Niech nikt się nie rusza!
Vulture rzucił bombą dymn? i wyskoczyć przez dziur? w ?cianie. Jeden ze stra?ników podszedł do dziury.
-Zwia?.
-Niedobrze.- z tłumu ochroniarzy wyszedł męszczyzna w bia?ym garniturze- Macie natychmiast sprawdziś co zostało ukradzione.
-Przepraszam że przeszkadzam.- Spiderman doskoczyć do niego- Ale chcę zada? panu kilka pytał.
-Po pierwsze nazywam się Morlun. Po drugie ja tu zadaję pytania. Przeszukał ich.
-Co to ma znaczy?- Spiderman odepchn?? ochroniarza- ja jestem ten dobry.
-średnio mnie to obchodzi. Ktoś okradę jeden z najlepiej chronionych sektorów Oscorp. Nic nie wiem o złodzieju. Jedyne co wiem że byłe? tu i go nie powstrzymałe?.
-?miesz mnie oskar?a?? Nie zamierzam stał?
W tym momencie pająka otoczyli ochroniarze z broni?.
-Może teraz dasz przeszukał.- powiedział spokojnie
Ochroniarze w sekund? ustalili że nic nie wzi??.
-Następnym razem zastanów się dwa razy co robisz, albo obaj będziemy mieli problem- powiedział Morlun- A teraz powiedz wszystko co wiesz o tym przest?pcy.
-Mówi o sobie Vulture.- niech?tnie odpowiedział ? Jest Arabem?
-Lub go udaję- przerwa? mu Morlun
-Mo?liwe. Bardzo dobrze walczy broni? bia??. Nie wiem skąd się wzi?? i co ukradę.
-Podsumowując wiesz tyle samo ile zobaczyłem ja, zanim Vulture zniszczył kamery, poza jego pseudonimem który nic nam nie daję. Teraz opu?? Oscorp, to teren prywatny.
-On ma racj?, lepiej już chod?my- powiedziała Cat
Spiderman chciał jeszcze nawtyka? Morlunowi , ale słowa przyjaciółki go powstrzymały.
-Cat!- Spiderman dopiero teraz zwróci? na niż uwagę- Nic ci nie jest? Kiedy ostatnio cię widziałem była? nieprzytomna.
-Nie wiesz że koty mają dziewi?? ?y?- spytała Cat z uśmiechem- Wszystko porządku. Kiedy się ockn??am było ciemno i usłyszałam syren? policji.
Spiderman przyj?? jej wyja?nienia bez zastrze?e?. Sam słabo pamięta? co się wtedy dzia?o.
Dwójka bohaterów wyskoczyća z budynku i poswingować szukał Vulture'a. Niestety nigdzie go nie znaleźli.
-Znikn?? jak kamieć w wod?.- westchn?? Spiderman- Gdyby?my chociaż wiedzieli co chciał ukra??. Lub ukradę.
-Mogliby?my się w?ama? do Oscorp.. dobra, ?artuj?. Ale to nasz jedyny trop. Nie wiemy jak wygląda, gdzie mieszka. Wiemy tylko że jest stary.
-Sk?d to wiesz?
-Pozna?am po głosie.
-Starzec mnie pobi?? co za wstyd. Jak dla mnie jego strój tłumi i zmienia jego głos jak moja maska mój.
-Dla mnie nie. Mam dobry s?uch. Na przykład wszędzie rozpoznam raz us?yszany głos.
-Tropiciele, poznawanie głosu? zaczynam martwi? się o moją tajn? to?samo??.
-To może zdejmiemy maski ?- zaproponowała
-Wolałbym nie. Poza tym wątpię by twoja maska była jedyn? zasłon? to?samo?ci. Jest za mała. I wątpię czy naprawdę masz w?osy bia?e jak wied?min.
-Masz mnie.-zachichota?a ?To co zrobimy w sprawie Vulture'a?
-Najlepiej pilnować Oscorp. Jutro będą wiedział więcej.

Następnego dnia w szkole.
-Harry, jak tam Oscorp? zagadn?? Peter- S?ysza?em że było tam w?amanie.
-Faktycznie, wczoraj ktoś się w?ama? się do jednej z ważniejszej części Oscorp, ale nic nie zd??y? ukra??.- Harry spojrza? na Parkera podejrzliwie ? Sk?d o tym wiesz? Morlun zatuszować sprawą.
- Mój szef Jameson mi o tym napomnia?. On wie takie rzeczy.- sk?ama? Peter- Wiadomo co chciał ukra?? przest?pcał
-Wydaje mi się jakąś maszyną lub jej plany.
-Broni?- zasugerować Peter
-Nie- ch?opak potrz?sn?? głow?- W Oscorp nie produkujemy broni. Nic nie ukradę, więc nie wiemy co było jego celem, ale tam trzymamy maszyny które robimy dla rządu.
-Ciekawe.- zabrzmiał dzwonek, oznajmiający koniec lekcji- Musz? lecie?.

Par? minut później Spiderman spotka? się z Cat.
-Vulture nie zdobył swojego celu. Musimy tylko pilnować Oscorp a dorwiemy ptaszka.
-S?dzisz że Vulture będzie na tyle głupi by uderzy? drugi raz w to samo miejsce?
-I tak i nie. Jestem pewien że będzie chciał zdobył to po co tam przyszedł, ale nie jest głupcem. Musimy był czujni, kto wie co zrobi.
-Na przykład coś
-Nie wiem. -Spiderman wyrzucił ramiona w powietrze.- Gdybym zna? się na takich sprawach, rozwa?ałbym karier? przest?pcz?.
Spiderman poswingować przemyśleć sytuację. Wylądować na szczycie katedry, obok gargulców. Swojego ulubionego nazwać Paul Pierre Duval, sam do końca nie wiedział czemu. Mówi? do niego Paul.
-Co mam robić Paul.- westchn?? Spidey- Przecież nie mogę pilnować Oscorp cały czas. A jeśli uderzy, kiedy będą w szkole?
Cisza.
-Daredevil pewnie by wiedział. On zna się na takich sprawach. Musia? wyjecha? akurat teraz?
Cisza.
-Szkoda że nie możesz mówił. Przyda?a by mi się pomoc.- powiedział Spiderman z uśmiechem.
Nagle zmarszczy? brwi. W ustach gargulca była kartka. Spiderman wyjść ją i rozprostować. W środku było napisane
"Róg Wall Street i New Street dziś 18:45"
Spiderman spojrza? na Paula zdumiony.
Cisza.

Róg Wall Street i New Street, godzina 18:40. Spiderman I Black Cat czekali na budynku i obserwowali okolic?.
-Jeste? pewien że to dobry trop? Może to Vulture podrzucił tą kartk?, by odwróci? naszą uwagę?
-W?tpił. Oscorp jest parę ulic stąd, jeszcze je widzę.
Czas zdawał się wydłuża? w nieskończono??. W końcu nadesz?a 18:45.
-Spójrz tam- wskazała Cat
Z jednego z budynków wyjecha?a cię?arówka.
-Co w tym podejrzanego?- spytał Spiderman
-Przyjrzyj się.
Po chwili Spiderman zauważył że cię?arówka jecha?a za samochodem, a za niż jecha? drugi samochód. Choć kierowcy starali się utrzymał pozory, z góry wyraźnie było widać że to konwój. Poza tym kierowc? pierwszego samochodu był Morlun.
-Za nim.
Bohaterowie zacz?li biec po dachach, by nie zwróci? na siebie uwagi kierowców konwoju. Nie minęło pił? minut momencie konwój zatrzymał się.
-Co się stało?- spytał Spiderman
-Chyba z?apali gum?.
Przez parę minut nic się nie dzia?o.
-Zastanawiam się jak Vulture miałby uderzy?. Jeśli podleci, ?atwo go zatrzymamy.
-Jeśli podleci? czy?by on?
Spiderman skoczyć w stronę cię?arówki. Natychmiast wyskoczyli z niej ochroniarze, ale Spiderman zaklei? ich sieci?. Jednym kopniakiem wywa?y? tylne drzwi do cię?arówki. W pod?odze była duż? okrąg?a dziura.
-Vulture był tu przed chwilę.- powiedział do Morluna, który dopiero co przybieg?.- Domyśli? się że będziecie chcieli przenie?? jego cel w bezpieczne miejsce. Sk?d? wiedział gdzie będziecie chcieli przenie?? wasze maszyny- Spiderman podszedł do przedniego samochodu, który złapać gum?.- Rozrzucił gwoędzie na waszej trasie, tu? przed w?azem kanalizacyjnym. Kiedy stanieliście, zrobić otwór w podsłodz? i dokona? kradzieńy.
-Czyli zwia? z własności? Oscorp?
-Jeszcze nie.- Spiderman wyjść z kieszeni małe urządzenie namierzające.- Vulture ma przy sobie Pajączego Tropiciela.
-Chyba Kociego Tropiciela- poprawića go Black Cat
-Teraz to moje Tropiciele i ja nadaję im nazw?, koniec i kropka.
-A skąd Vulture'a ma przy sobie Pajączego Tropiciela?
Spiderman wystrzeli? sie? w powietrze i poswingować w gór?. Dopiero kiedy on i Cat oddalili się od Morluna odpowiedział.
-Pamiętasz jak proponowała? w?am do Oscorp? Kiedy dostałem wiadomoś? w gargulcu, postanowiłem w?ama? się do Oscorp. Potem podczepiłem Tropiciele do wszystkiego co mogło mieć większą warto??, a co może unie?? stary człowiek bez większego problemu.
-Dobra robota- powiedziała Cat z uśmiechem- Wiesz co ukradę?
-Niestety nie, tego było zadziwiająco dużo. B?d? musiał zabrać Tropiciele z powrotem, o ile Morlun mnie nie zabije.

Zacz?li się zbli?a? do celu, gdy nagl? pajączy zmysł zaczął wariować. Spiderman pu?ci? się sieci i pociągnął Cat w dół. W sam? por? by uniknąć ataku Vulture'a.
-To urządzenie powinno był bardziej dokładne.- mrukn?? Spiderman.
Kiedy Vulture wylądować przed nimi Spiderman wystrzeli? w jego stronę jeden sznury sieci. Vulture przeci?? je w locie, wzdłuż ich długości.
-Czy on właśnie zmienił dwa sznury sieci w cztery?
-Nie trzeba mieć super mocy czy sprz?tu by umieć walczyć.- powiedział Vulture- Ale co wasze leniwe pokolenie wie o cię?kiej pracy fizycznej?
Poniewa? typowa sie? na niego nie działała Spiderman użyć kleju, ale to było zbyt wolne na starca
-Jeste? dziadkiem, nie powiniene? siedzień w domu spokojnej staro?ci?- spytał Spiderman, zas?aniając się koszem na ?mieci.
-Nie!- Vulture kucn?? i poważnie cię? obu bohaterów- Skoro sobie nie radzicie ze mn?, może powinni?cie siedzień w przedszkolu?
Spiderman cofn?? się i j?kn?? z bólu. Jeszcze nigdy nie oberwa? tak mocno. K?tem oka zerkn?? na Cat. Ci??ko dysza?a i przyciska?a d?o? do rany. Spiderman zauważył przez dziur? w jej kostiumie banda?.
-Mam plan, zajmiesz go?
-Spróbuj?.
Spiderman wbieg? do pobliskiego budynku.
-Jak zamieszasz mnie powstrzymał ,dziecko? Nie wytrzymasz nawet minuty.
-Zobaczymy!- Cat wyrwa?a pobliski znak drogowy- Walcz.
Vulture i Cat rozpocz?li walk?.
-Wci?? nie rozumiem jak zgad?e? któr?dy będą przewozi? sprz?t.
-To było dziecinnie proste. Ka?da firma tak robi, a od czasu Normana Osborna nikt nie zmieniać trasy. Dwie minuty w Internecie i wszystko było jasne.
Vulture odci?? oba końce znaku drogowego. Cat odskoczyća w ty?, by jej nie cię? mieczem. Vulture wykorzystał okazję i wleciał do magazynu. Spiderman już tam na niego czekać. Vulture nie zauważył żadnej pułapki, więc ruszy? na przeciwnika. Spiderman uniknąć jego ataku. Vulture odbi? się nogami od ?ciany i ponowi? atak. Spiderman wskoczyć na sufit, Vulture ruszy? za nim. W końcu Spiderman zatrzymał się.
-Nie wiem co planujesz- powiedział Vulture, l?dując przed nim- ale z?apił się na żadną głupił pułapk?.
-Już to zrobiłeś- odparę Spiderman
-Coś
Vulture stwierdziś że nie może się ruszy?. Być cały w pajączynie.
-Sk?d to się wzi??o? Przed chwilę nie było tu żadnej pajączyny.
-Owszem, była.- Spiderman machn?? rękę- U?y?em tak cienkiej pajączyny że ledwie ją widać, a co dopiero dla starca. Potem musiałem tylko poczekać aż nazbierasz jej dośc by cię unieruchomi?a.
Cat wesz?a do budynku.
-Nie podchod?! Zalepisz się jak on.- Spiderman dużym skokiem poszedł do niej- Tak lepiej.
-Jak go pokona?e??
-Ja nic nie zrobiłem.-Spidey wzruszy? ramionami- sam się zapl?ta?.
Po chwili spoważnia?.
-Kiedy walczyli?my z Shockerem, poważnie oberwa?a? prawda?
-Ja? Sk?d ten pomysł?
-Masz banda? w miejscu w którym cię trafi?. Czy masz nadludzk? wytrzymało???
Bohaterka zawaha?a się.
-Cat!
-Nie.- przyzna?a- A w każdym razie niewielk?. Kiedy straciłam przytomność w ostatniej walce, jedna z piel?gniarek zabraća mnie do szpitala i zaj??a mnie mn?.
-To czemu walczysz z przest?pcami? To zbyt niebezpieczne!
-Zycie bohatera jest niebezpieczne! Codziennie pokonuje mnóstwo ?ajdaków, ale pewnego dnia będą mieć pecha. B?d? za wolna albo nie zauwa?? pistoletu. Mimo to będą walczyć, bo tak trzeba!
-Nie mów tak! Za dużo dla mnie znaczysz by zginął.
-Jako przyjaciółka?- spytała z udawan? naiwności?
-Jako ktoś więcej.- powiedział i pocałował j?.

-Jakie to romantyczne- mrukn?? Kraven ironicznie, obserwując ich z budynku obok.
Kiedy odeszli wskoczyć do budynku, w którym był Vulture.
-A teraz gadaj gdzie to masz albo poder?n? ci gard?o.
-W prawym bucie.
Kraven wyjść ma?? fiolk? z chemikaliami. Dym który się z niej unosię rozpuszcza? pajączyn?. Podstawi? fiolk? pod but, by usunąć pajączyn? i wyjść z buta zrulowany papier.
-Perfektus będzie zadowolony- powiedział, wyrzucając Pajączego Tropiciela.
-Teraz uwolnisz mnie?- spytał Vulture
-Zapomnij, Toomes. Spapra?e? robot?. Pewnie zaraz pojawi się policja i cię zgarnie. Mi?ego pobytu w Rykers.
-Zapłacisz za to! Ty i twój szef, Perfektus zapłacicie!
Kraven nie zwracał na niego uwagi. Wyj?? telefon.
-Tu Kraven. Mam plany. Czy mam iść do kolejnej osoby na liście.
-Nie.- powiedział Perfektus- Mam nowy plan. Wracaj do bazy, omówimy twoją nową misją. Zajmiesz się tym co lubisz: zapolujesz. Zapolujesz na niesfornego kota.
-Przyj??em.
Perfektus od?o?y? telefon.
-Koniec operacji VULTURE. Czas na operacj? SCORPION.

Ci??ko było, ale zrobiłem odcinek czwarty. Pewnie trapi was po co zrobiłem te zmiany w postaci Vulture'a. Po pierwsze był zbyt mało gro?ny. W każdym serialu Adrian Toomes jest inny niż prawdziwy, nawet w tych pierwszych kontrolować ptaki. Poza tym chciałem umiędzynarodowi? postaci. Dziwne? Jeszcze nie spotkaliście Mysterio, pół Anglika, pół Japo?czyka. Poza tym musiałem zasłoni? mu twarz. On nie może latał z go?a twarz?. Jedynym problemem jest że on już nie wygląda jak s?p albo chociaż ptak, ale trudno.
Zamierzam dał też trochę nawiązać. Na przykład imi? gargulca z którym gada? Spider-man zapo?yczy?em od przest?pcy Marvela Grey Gargoyle. Inny przykład to próba zrobienia miecza z sieci (w pierwszych komiksach Spiderman mógł zrobić z sieci wszystko).
Mam nadzieję że mój Morlun nie przypomina za bardzo Tombstone'a z Spectacular Spidermana czy Kingpina z Spiderman TAS. Nie chcę był oskarżony o złynanie.
Odpowiedz
#72
Chrobrzyc, powiem ci szczerze że trudno się z tob? nie zgodziś. Z czystych nudów popisaćem coś tam opierając się na Amazingowym oryginale. W?aśnie pracuje nad nowym własnym serialem. Chcę w nim również przestawi? origin niektórych vilianów. Pierwszy odcinek już kończ? i będą zamieszcza? na forum za jakiś czas. Do odcinków będą też dodawał małe ilustracje tylko jednego artysty - Genialnego Todda Mc'Flarane. Powiem tylko że nie wszystko się będzie zgadza? z komiksem. W pierwszym odcinku Spider zmierzy się z... Hobgoblinem! W większości odcinek będzie po?więcony Hob'owi, bo chcę przedstawi? jego powstanie. Hobgoblin w moim nowym serialu, będzie brutalniejszy. Zmieni? też parę rzeczy w życiu Pająka, oczywiście bez przesady :>. Pierwszy odcinek za jakieś 3 dni zamieszcz? bo jeszcze odpowiednie ilustracje powinienem znależę.
"Oh, I am afraid that the deflector shield will be quite operational when your friends arrive."
Odpowiedz
#73
Czyli, tu? po moim wyjeędzie, pech. Mam nadzieję że twój fanfik będzie równie dobry co mój. No może trochę gorszy:P.

Prolog odcinka piłtego:
UZALE?NIENIE
Nowy Jork, noc.
Black Cat bieg?a po dachach budynków. Lubi?a sama patrolować noc?. Było w tym coś wyciszającego. Tylko ona i noc. To było wspania?e.
Jednak ktoś postanowił zak?óci? jej spokój. Bohaterka usłyszała jak ktoś skrada? się za nią.
Cat rzuciła w przeciwnika shurikenem. Jej shuriken zderzy? się z shurikenem przeciwnika.
-Lepiej poddaj się od razu.- Młączyzna miał wyra?ny rosyjski akcent.- Nikt nie uciekł Kravenowi ?owcy.
-Może ja nie chcę ucieka??
-Mo?liwe. Ludzie robić różne głupoty.
Kraven skoczyć na bohaterk?. Przez parę chwil trwali w morderczym u?cisku, po czym Cat zrzuciła z siebie przeciwnika.
Kraven rzucił pod nogi dziewczyny fiolk? z fioletową ciecz?. Dym który się z niej unosię wywo?a? u Cat zawroty głowy.
-Jeste?cie, wreszcie.- na dach weszło kilku osięków- Tak trudno za nami nad??y?? Nieważne, brać j?!
Cat dzielnie walczyća z przeciwnikami, ale zawroty głowy poważnie utrudnia?y walk?. Pod uderzeniem w brzuch, Cat cofn??a się parę kroków i spadła z dachu.
-Na co czekacie? Z?a?cie do niej. Pamiętajcie że Perfektus chcę mieć ją ?yw?.
Oprychy ruszy?y wykonał polecenie.

Mam nadzieję że jak wróc? będzie kilka nowych komentarzy.
Odpowiedz
#74
Joe, co z twoim fanfikiem?

Odcinek piłty:
UZALE?NIENIE
Nowy Jork, noc.
Black Cat bieg?a po dachach budynków. Lubi?a sama patrolować noc?. Było w tym coś wyciszającego. Tylko ona i noc. To było wspania?e.
Jednak ktoś postanowił zak?óci? jej spokój. Bohaterka usłyszała jak ktoś skrada? się za nią.
Cat rzuciła w przeciwnika shurikenem. Jej shuriken zderzy? się z shurikenem przeciwnika.
-Lepiej poddaj się od razu.- Młączyzna miał wyra?ny rosyjski akcent.- Nikt nie uciekł Kravenowi ?owcy.
-Może ja nie chcę ucieka??
-Mo?liwe. Ludzie robić różne głupoty.
Kraven skoczyć na bohaterk?. Przez parę chwil trwali w morderczym u?cisku, po czym Cat zrzuciła z siebie przeciwnika.
Kraven rzucił pod nogi dziewczyny fiolk? z fioletową ciecz?. Dym który się z niej unosię wywo?a? u Cat zawroty głowy.
-Jeste?cie, wreszcie.- na dach weszło kilku osięków- Tak trudno za nami nad??y?? Nieważne, brać j?!
Cat dzielnie walczyća z przeciwnikami, ale zawroty głowy poważnie utrudnia?y walk?. Pod uderzeniem w brzuch, Cat cofn??a się parę kroków i spadła z dachu.
-Na co czekacie? Z?a?cie do niej. Pamiętajcie że Perfektus chcę mieć ją ?yw?.
Oprychy ruszy?y wykonał polecenie.

Następnego dnia Peter Parker gotować się do wyj?cia do Bugle.
-Peter, możemy pogada? przez chwilę?
-Oczywiście wujku Ben.
-Zaczynam się o ciebie martwi?. Wracasz późnymi wieczorami, nie widujesz się z przyjaciółmi, a teraz ta rana na nodze! Czy jest coś o czym chcesz mi powiedzieć?
-Nie.- odpowiedział po chwili wahania
-Dobrze więc.- westchn?? wujek Ben- Daj zna? jak będziesz chciał pogada?.
Troch? później w Daily Bugle.
-świetne zdjęcie Peter.- powiedział Jameson- Jeste? pewien że nie chcesz zdradziś mi jak to robisz? Daje trzy razy tyle ile proponowałem ostatnio.
-Przykro panie Jameson, to moja mała tajemnica.
-Szkoda że masz tylko zdjęcia walki z Vulture’m.
- Mia?em też z Rhino, ale nie chciał ich pan.
-Przykro mi Peter, akcja działa się w środku Daily Bugle. Wszyscy reporterzy robili zdjęcie, twoje były zb?dne. Bardziej chodziło mi o Shockera. Miałbym wtedy niepodważalny dowód na to że Spiderman w najlepszym przypadku okrutny, a w najgorszym- niebezpieczny dla otoczenia.
-Może to nie jego sprawka?
-Jestem pewny że on to zrobił! Tak samo jak kradzień w Oscorp.
-Co?- zdziwię się Peter
-Nie wiadomo co ukradę Vulture, wiadomo jednak że to zagin??o. Znaleziono też dowody że Spiderman w?ama? się do Oscorp. Wszystko wskazuje na to że Spiderman pokona?o tylko po to by go okra??. Niestety na żadnym z twoich zdjęć nie ma dowodu na to. Jak zdobędziesz haka na niego zapłac? ci trzy razy tyle, ile za te zdjęcia.
-Dobrze panie Jameson.- powiedział Parker wychodząc.

Minut? później swingować już po niebie jako Spiderman.
-Jak to jest że nawet kiedy zwalczam zbrodnie, wszyscy myśl? że jestem złodziejem? Ciekawe co takiego ukradę Vulture i kto mu to zabrać? Może Cat będzie miała jakieś pomysły.
Spiderman wylądować na umówionym miejscu spotka? i czekać na Cat.

Dziewczyna skaka?a po galaretowatych blokach. Wokó? latały uskrzydlone kawa?ki mi?sa i krowa-astronauta , a przed oczy wyskakiwa?y kolorowe kropki i nuci?y jakąś piosenk?.
-Wszystko to jest takie dziwne.- rozmyśla?a- Czy oszala?am? A może tak wygląda śmierć?
Natychmiast odrzuciła tą myśl.
-Najważniejsze to dotrze? na miejsce. Wtedy wszystko będzie porządku.
Nagle zmienił się podkład muzyczny. Wszystko wokó? pociemnia?o. Dziewczyna dostrzeg?a kto za tym stał. Dostrzeg?a humanoidaln? istot?, niemal całkiem czarn?. Jedynie oczy nie były czarne. Ale były przera?ające. By?a w nim nienawi??. Było w nim zło.
Wiedziała że musi go zabi?.

Pajączy zmysł zaczął wariować. Spiderman w ostatniej chwili uskoczyć przed atakiem.
Napastnikiem okazała się dziewczyna przebrana w zielony kombinezon z ogonem.
-Nie spodziewałem się towarzystwa. A już na pewno nie z ogonem. Masz jakiś pseudonim czy mam sam wymyślić?
Przeciwniczka zaatakowała ogonem, ale Spiderman zr?cznie uniknąć. Chciała poda? mu swoje imi?, ale nie pamięta?a go. W umyźle był tylko pseudonim który jej nadano.
-Scorpion!- wycharcza?a i strzeli?a z ogona kul? kwasu.
Spiderman zrobić własn? kule sieci i strzeli? niż w jej.
-Ciekawe gdzie jest Cat. Powinna już tu był.
Spiderman chwyci? Scorpion za nog? sieci? i rzucił o pobliski budynek. Ona jednak szybko wstała i rzuciła się na niego. Po krótkiej walce wręcz Spider stwierdziś że jego oponentka ma przewag? mi??ni i trzeciej kończyny. Zr?cznym skokiem stanął jej na plecach, zalepił sieci? miotacz kwasu i z całej sięy pociągnął za ogon. Niestety nie udało mu się go wyrwa?. Scorpion wykorzystała okazję, oplot?a nim Spidermana i zaczęła go dusię. Spidermanowi zaczęło brakn?? powietrza w p?ucach. Napr??y? mi?śnie i strzeli? pajączyn? w oczy przeciwniczki. Ta zaskoczona rozlu?ni?a uchwyt, co da?o Spidermanowi możliwość ucieczki.
Spiderman ledwo stał na nogach. Ba? się że jeśli walka potrwa dłużej panie ze zm?czenia. Scorpion wyraźnie gotowała się do ataku. Nagle oboje usłyszało cichy gwizd. W?a?ciwie nie us?yszeli go. Raczej poczuli.
Scorpion ruszy?a za d?wi?kiem. Spiderman był zbyt zm?czony by ją goni?. Patrząc jak ucieka zauważył jeszcze jedn? postać. Dostrzeg? ?owc?. Sekund? później pad? z wycie?czenia.

Chwil? później Scorpion i Kaktus w meksyka?skim kapeluszu i ciemnych okularach
zatrzymali się w ciemnym zau?ku. Kaktus pu?ci? jej ulubion? piosenk?. W ?ród jej słów słyszała inne, nie pasujące do reszty, ale nie była wstanie ich wy?apa?.
?UP
Scorpion upad?a pod uderzeniem. Teraz była wstanie wy?apa? słowa.
-Scorpion! Oczy?? umysł i spójrz na świat.
Nowe wspomnienia pojawiły się w jej głowie. Ktoś o imieniu Perfektus używa? tych samych słów co Kaktus. Nauczy? ja jak uwolni? umysł od iluzji i odzyska? kontrolę. Teraz zamkn??a oczy i wykonała polecenie.
W jednej chwili cały świat stał się normalny. Znikn??y głosy z głowy, wszystko stało się wyra?ne, a Kaktus zmienił się w Kravena .
-Co robiłam?- spytała wci?? zamroczona
-Walczy?a? ze Spidermanem. Całkiem nieźle ci poszło, prawie go pokona?a?, ale ci przerwa?em.
-Czemu? My?la?am że Perfektus chce jego śmierci.
-To dziwne, ale nie. Kaza? mi przerwa? walk?, gdyby zasząa możliwość że możesz go zabi?.
Dziewczyna była wyraźnie zdezorientowana.
-To co mam robić teraz? My?la?am że moim celem było zabicie go.
-Perfektus ma wobec ciebie inne plany.- Kraven poda? jej map? miasta.- Tu masz zaznaczony twój prawdziwy cel. Dziś przez Nowy Jork przejedzie pociąg FBI. Znajduje się na nim tajna technologia wojskowa.
-Czyli moim zadaniem jest go przej???
-Przeceniasz swoje umiejątności, dziewczyno. Twoim zadaniem jest odwróci? uwagę policji i Spidermana od pociągu. Reszt? zajm? się zawodowcy.
Scorpion skin??a głową i wskoczyća na budynek obok. Chwil? później Kaktus znikn?? jej z oczu.
Z ukrycia całej rozmowie przygląda? się tajemniczy człowiek w br?zowym prochowcu. Gdy Scorpion skoczyća na dach, ulotni? się.

Tymczasem Spiderman odzyska? przytomność. Ze zdziwieniem stwierdziś że znajduje się
na komisariacie policji.
-Witaj Spidermanie.- powiedział jeden z policjantów- Nazywam się Kapitan George Stacy.
-Czemu znajduj? się na komisariacie policji? Czy?bym został aresztowany?- spytał podejrzliwie- Jameson piszę że jestem niebezpieczny…
-Nikt cię nie aresztować.- przerwa? mu Kapitan Stacy- Nie wierzymy też w słowa Jamesona. Jeden z naszych helikopterów zobaczyć cię nieprzytomnego na dachu jakiegoś budynku. Nie da?o się ciebie ocuci? więc zabrali?my cię na komisariat.- po chwili dodał- Gdybym był dośc głupi by cię aresztować, byłbył w celi w kajdankach i bez maski.
-Rozumiem kapitanie.- powiedział uspokojony bohater- Bardzo dziękuję za pomoc.
-Nie ma za co. Chciałbym dowiedzień się co się wydarzy?o.
-Kolejny Super Przest?pca, a dokładniej Przest?pczyni. Mówi o sobie Scorpion.
-Niestety nic mi to nie mówi
-Być tam jeszcze jakiś ?owca.- przypomniał sobie Spidey- Mia? bardzo charakterystyczn? czarn? brod? i koszul? z lwem.
-O nim już coś wiem.- Kapitan Stacy wyjść ze sterty dokumentów jeden z tytułem Kraven i poda? ją Spidermanowi- Od niedawna pó?światkiem rządzi niejaki Perfektus, ale nikt go nigdy nie widział, poza Kravenem. Jest ??cznikiem między Perfektusem a jego lud?mi.
-A co wiadomo o samej osobie Kraven?
-Prawie nic. Pochodzi z jakiejś bogatej rodziny rosyjskiej, ale uciekł z domu w wieku 15 lat. Przez kolejne piłtna?cie lat nic o nim nie wiadomo, poza pogłoskami. Mówiono że przemierza? świat i polować na każde znane człowiekowi zwierz?. Jest podejrzewany o zamordowanie jednego z ostatnich mutantów i atakowanie zwierz?t pod ochron?. Przez wiele lat był poszukiwany, aż do dzisiaj. Ludzie mówił że nie jest zwykłym człowiekiem, ale nie ma na to żadnego dowodu. Są jeszcze jakieś pogłoski o czarnej magii i jakimś poga?skim kulcie, ale nie bierzemy tego poważnie. Niedawno pojawił się w mie?cie i w przejść wszystkie gangi w mie?cie dla Perfektusa.
-Niewiele nam to daje.- powiedział Spidey w zamyśleniu, odkładając akta- Perfektus najwyraźniej wysłał na mnie Scorpion. Wcze?niej wysłał Shockera i Tombstone’a. Co on planuj??
-Tego nie wiem. Moi ludzie ustalili że pracować dla niego też Vulture. Podejrzewamy że to on zbudować strój Rhino.
-Czy ten gość jest odpowiedzialny za każdy problem w tym mie?cie.- westchn?? Spiderman- To do niczego nie prowadzi. Wiemy tylko że Perfektus fabrykuj? hurtowo Super Przest?pców, a my nie możemy nic na to poradziś! Nie wiemy kim jest, gdzie i kiedy zaatakuj?. Czy jedyne co możemy zrobić to czekać na jego ruch?
-Obawiam się że zwykle tak wygląda nasza praca.- powiedział George Stacy uśmiechając się smutno- Już się do tego przyzwyczai?em.
-Dobrze więc!- Spiderman otworzył okno- Niech Perfektus przygotuj? wszystko co ma. B?d? czekać.
Po chwili Spiderman swingować ulicami miasta.

Par? godzin później.
Scorpion stała na szczycie budynku i patrzyła na ludzi na dole. Już wkrótce pociąg przejedzie przez miasto. Zanim to się stanie ci ludzie w dole będą przerażeni, niepewni swojego życia. Ona będzie tego powodem. Spojrza?a na ma?? torebeczk? narkotyków, które miała przy sobie. Dobrze będzie uspokoi? się przed misją. Perfektus wręcz nalega? by to zrobiła. Scorpion za?y?a mocn? dawk? i uśmiechn??a się z rozkoszy. Po chwili świat oszala?.

Par? minut później, mieszkanie rodziny Parkerów.
-Najświećsze informacj?-mówił spiker w radiu - W Central Parku grasuj? gro?na przest?pczyni. Prosi się o zachowanie spokoju i pozostanie w domach aż do ującia kryminalistki.
Peter wyłączył radio. Upewni? się że wujek Ben i ciocia May nie s?uchali audycji i uda? się do wyj?cia.
-Id? do Flasha się uczy?.
-Może cię podwie???- spytał wujek Ben
-Nie dziękuję. Wol? się przej??.
-A gdybym nalega??
Peter spojrza? na swojego wujka ze zdziwieniem.
-Mimo wszystko wole się przej??.- powiedział- Flash mieszka przeciwnym kierunku niż Central Park. Nie mogę tracił czasu. Kto wie co zrobi Scorpion przez ten czas.
Wujek Ben przez dłuższ? chwilę przygląda? się swojemu siostrze?cowi.
-Niech ci będzie.- westchn??- Id?.

Troch? później Spiderman dotarł do Central Parku.
Gdy tylko Spider pojawił się na miejscu, Scorpion strzeli?a w niego strumieniem kwasu. Bohater wykonał zwinny unik, po czym obwięza? cale ciało dziewczyny sieci?. Scorpion bez większego trudu zniszczyła sie? ogonem.
-Wiedziałem że to nie będzie takie proste.- westchn?? Spiderman- Choć raz mogliby?cie dał się związa? bez problemu. Czy wymagam o tak dużo?
Scorpion podnios?a pobliski samochód i cisn??a nim w bohatera. Spiderman chwyci? je i z wysiękiem po?o?y? je przed sob?. Scorpion błyskawicznie znalazła się za nim i podci??a go, po czym zaczęła bi? go ogonem po brzuchu. Spidey strzeli? jej sieci? w oczy i skoczyć w powietrze, po czym kopn?? ją w głow?. W?ciek?a dziewczyna zdar?a sie? z twarzy, po czym wbi?a go ogonem ziemi?. Już miała przebi? czaszk? Spidermana ogonem, gdy powstrzymał ją czyj? stanowczy głos.
-Eli, nie!
Zza rogu ulicy wyszedł tajemniczy człowiek w br?zowym prochowcu. Spiderman rozpozna? w nim jednego z ludzi Kapitana Stacy.
-Eli?- spytała z niedowierzaniem
świat powrotem wróci? do normy. Czarny potwór z którym walczyća zmienił się w Spidermana, ale nie to ją obchodziło. Jej imi? i twarz tego człowieka przynosięy ze sob? wspomnienia. Nie była tylko besti?, na us?ugach Perfektusa. By?a tez osobą. By?a Eli Gargan. A ten człowiek był jej ojcem.
Jednak wci?? coś było nie tak. Jaka? mała częstka jej umysłu wydawała polecenia. ??da?a. ??da?a krwi Spidermana.
-Nie.- szepn??a- Nie zrobić tego.
„Zrobisz”, mówił jej głos. Nakazuj? ci to! WALCZ Z NIM. ATAKUJ.
Dziewczyna chwyci?a się za głow?.
-Nie, nie zrobić tego!
Spiderman i Mac Gargan patrzyli na niż ze zdziwieniem. ?aden z nich nie patrzył na ciemn? uliczk? obok, w której stał Kraven. ?owca wyjść mała dmuchawk? i strzeli? mała strza?k? w kark Eli.
W tym momencie świat Scorpion zwariować. Nic się teraz nie liczy?o. Nic, poza Spidermanem. Dziewczyna z dzikim okrzykiem skoczyća na Spidermana. Dzięki Pajączemu Zmysłowi, bohater w ostatniej chwili uniknąć starcia. Zacz?? swingować w powietrzu, by uniknąć kul kwasu, które strzela?a w jego stronę.
-Nie, Eli.- powiedział Mac Gargan stając przed niż z rozwartymi ramionami- Zakazuj? ci!
Dziewczyna odrzuciła go silnym uderzeniem ogona. Podesz?a by go wykończy?, ale Spiderman skoczyć na niż i zaczął ją t?uc. Scorpion miała wyra?n? przewag? w walce w starciu, ale Spiderman nie mógł się wycofa? i pozostawił wpó?przytomnego Gargana. Ch?opak ledwie wytrzymywa?. Rozpaczliwie szukał wyj?cia z sytuacji. Walczy? i wiedział że przegra. Okropne uczucie.
Niespodziewanie Scorpion zesztywnia??, po czym pad?a na ziemi?. Spiderman zobaczyć że jej ojciec trzyma strzelb?.
-Pocisk usypiający.- wyja?ni?- Powinna spa? parę godzin.
-Dziękuje panu…
-Detektyw Mac Gargan. A to moja córka, Eli.
-Wie pan co się jej stało?
-Niestety tak. Od kiedy jej matka umarła cię?ko pracowałem i nie zajmowałem się nią. Popad?a w z?e towarzystwo. Bardzo z?e. Par? dni temu znalazłem ją w domu, po zbyt dużej dawce narkotyków. Umiera?a. Powiedziała mi że chciała brać z ciebie przykład.
-Ja wcale…
-Wiem że nie. Ja też nie wierz? w to co piszę w Daily Bugle. Tak czy owak umiera?a. Chciałem dzwoni? po pogotowie, ale wiedziałem że już za późno. Byłem bezsilny. Wtedy zadzwonił telefon. Ktoś przedstawi? się jako Perfektus i kazał mi wyjść z domu i nie wracał do ósmej wieczorem, a Eli będzie ?y?. Z braku lepszej perspektywy zrobiłem to. Przez cały ten czas walczyćem z samym sob? by nie wróci? do domu, ale wytrzymałem. Dla niej. Wróci?em do domu równo o 20, ale jej tam nie było. Od tamtego czasu niczym się nie zajmowałem poza szukaniem jej. I znalazłem.
-Jestem pewien że można ją z tego wyleczy?.
-Nadzieja jest matk? głupich- wyszepta? detektyw.
Z dala było s?ycha? syreny policyjne. Spiderman poswingować do domu.

Par? godzin później, Daily Bugle.
J.J.Jameson przegl?da? fotki Petera.
-Jak zwykle dobre zdjęcia Parker.- powiedział- Masz tu czek.
Gdy Parker wyszedł Jamesona zagadn??a jego sekretarka Betty Brant.
-Nie jest pan szczęśliwy? Spiderman daje przykład dzieciom by brały narkotyki. To pana wielki sukces!
-To moja największa pora?ka!- zaprzeczy?- To ja wydałem o te wie??. Ludzie tego nie widzę, ale ja to moja wina.
Na chwilę zapad?a cisza.
-To co pan zamierza zrobił?
-To co zwykle. O wszystko oskar?? Spidermana. Cz??? winy jest moja, ale to on jest odpowiedzialny. Tylko i wyłącznie on!

Godzin? później Peter Parker rozmyśla? o biednej Eli. Może to by się nigdy nie stało gdyby
była w bli?ej ze swoim ojcem. Po chwili namys?u wyszedł z pokoju i poszedł do salonu, gdzie czekać na niego Wujek Ben.
- Witaj Peter. Chcesz porozmawia??
-Tak, wujku. D?ugo i tre?ciwie.

Tymczasem w kryjówce Perfektusa.
-Dziewczyna spisała się doskonale.-powiedział Kraven- O niczym się nie mówi, tylko o niej. Nikt nie myśli o napadzie na pociąg, nie wspominając o możliwości po??czeniu obu faktów.
-Jak widzisz przyjacielu, mój plan przebiega bez zarzutów. Już tylko jeden krok dzieli mnie od zakończenia pierwszej fazy mego planu.
Perfektus wpisać coś na klawiaturze. Na ekranie pojawiły się dane Quentina Becka.
-Koniec operacji SCORPION. Czas na operacj? MYSTERIO.

Odcinek piłty ukończony.
Podejrzewam że najbardziej was dziwi fakt że wujek Ben żyje. To kontrowersyjne, ale musiałem to zrobił. Mój Peter Parker nie może mieć żadnej traumy czy czegoś takiego. Ma był normalnym, choć szczęśliwym dzieckiem (PS Zauwa?yliście że zawsze gdy mamy identyfikować się z bohaterem jest to niepopularny kujon? Smutne).
Inn? dziwn? decyzj? jest zmiana p?ci Scorpiona. Zrobiłem to, bo uważam że światy komiksów potrzebuj? więcej Super Kryminalistek. Powiedzmy szczerze, tylko Batman ma ważnych kobiecych wrogów, a każda z nich ma za charakter bycie kobiet? (np. Poison Ivy). Po prostu musz? był kobietami. Postanowi?em zrobić przynajmniej jedn? kryminalistk?, ot tak sobie. Odrzuciłem Mysterio i Shockera, bo wyglądały by głupio. Lady Octopus mi nie pasowała, a Rhino i Vulture… niech nas ręka boska broni przed tym. Mogęem to zrobić z Kravenem ale miałem dla problemy. Pierwszy to imi?, Kraven czy Sergei odpadaję, więc co, Kalipso? Poza tym on chodzi bez koszuli, więc odpada:P. Mogęem to zrobić z Perfektusem ale… to moja postać i ma był facetem. Koniec i kropka.
Odpowiedz
#75
Wielkie dzieki za ignorowanie mnie. Bede mógl zrobic przerwe, skoro nikt nie czyta. To bedzie ostatni odcinek, na razie.

Prolog odcinka piatego:
SWIATLA, KAMERA, AKCJA
Gdzies w odleglej galaktyce, palac królewski.
-Dzis nadchodzi nowa era!-mówil Ewolucjonista do swoich hybryd- Era pokoju i harmonii. Era bestii!
Pól-ludzie zaczeli wiwatowac.
-Po latach pracy, nasi naukowcy stworzyli bron ostateczna.- Ewolucjonista wskazal na wielkie urzadzenie za soba- To urzadzenie pozwoli zniszczyc raz na zawsze najwieksza plage wszechswiata. Dzis wreszcie pozbedziemy sie ludzi!
Tlum zwierzo-ludzi ponownie zaczal wiwatowac.
-Sir Ram, czyn honory!
Pól-baran, pól-czlowiek podszedl do panelu sterowniczego, jednak zanim wcisnal jakikolwiek guzik, przed maszyna pojawilo sie oslepiajace swiatlo. Zanim zniknelo ktos powalil strazników.
-Kto smial to zrobic?- krzyknal Ewolucjonista- Kto psuje najwazniejszy dzien w moim zyciu?
-Jest tylko jeden czlowiek, który osmielilby sie to zrobic. Spójrzcie!- powiedzial Lord Tiger, wskazujac postac na jednym z balkonów- To Mysterio!
Odpowiedz
#76
Poniewaz ostatni prolog byl dosc "malomówny" tu daje jego pelna wersje. Pelny odcinek wkrótce.

Prolog odcinka piatego:

SWIATLA, KAMERA, AKCJA
Gdzies w odleglej galaktyce, palac królewski.
-Dzis nadchodzi nowa era!-mówil Ewolucjonista do swoich hybryd- Era pokoju i harmonii. Era bestii!
Pól-ludzie zaczeli wiwatowac.
-Po latach pracy, nasi naukowcy stworzyli bron ostateczna.- Ewolucjonista wskazal na wielkie urzadzenie za soba- To urzadzenie pozwoli zniszczyc raz na zawsze najwieksza plage wszechswiata. Dzis wreszcie pozbedziemy sie ludzi!
Tlum zwierzoludzi ponownie zaczal wiwatowac.
-Sir Ram, czyn honory!
Pól-baran, pól-czlowiek podszedl do panelu sterowniczego, jednak zanim wcisnal jakikolwiek guzik, przed maszyna pojawilo sie
oslepiajace swiatlo. Zanim zniknelo ktos powalil strazników.
-Kto smial to zrobic?- krzyknal Ewolucjonista- Kto psuje najwazniejszy dzien w moim zyciu?
-Jest tylko jeden czlowiek, który osmielilby sie to zrobic. Spójrzcie!- powiedzial Lord Tiger, wskazujac postac na jednym z balkonów- To Mysterio!
-Straszliwa Czwórko, brac go!- krzyknal Ewolucjonista
Lord Tiger, Sir Ram, Ursila i Lady Vermin pobiegli w strone przeciwnika.
-Glupcy! -powiedzial Mysterio zeskakujac- Nikt nie ma wiekszej mocy niz Mysterio!
Mysterio wytworzyl wielka chmure gazu, która wpadla grupa zwierzoludzi.
-Czy nie rozumienie ze zwierzoludzie nie sa lepsi od ludziś Nie jestescie naszymi panami, nie jestescie nawet panami siebie. Wy tez jestescie jego niewolnikami, tylko ze nie musi uzywac do tego sily.
-Zamilcz! -krzyknal Sir Ram- Jak smiesz obrazac naszego ojca. Wylaz bym mógl z toba skonczyc!
-Jak sobie zyczysz.
Przed barano-czlowiekiem pojawil sie Mysterio. Pól-czlowiek zaszarzowal na bohatera, ale Mysterio on powalil przeciwnika porcja gazu usypiajacego.
-Najbardziej irytujacy z glowy, pozostalo trzech.
W tym momencie Ursila powalila go poteznym ciosem od tylu. Pól-niedzwiedzica przygniotla Mysterio noga do ziemi.
-Czas by ktos stlukl ci ta glupia banke!
Zanim ponowila uderzenie Mysterio strzelil w nia z nadgarstkowej broni dzwiekowej. Ogluszona hybryda padla na ziemie.
-Nie lubie gdy ktos obraza moja banke.
-Na twoim miejscu bym sie przyzwyczaila- powiedzial zenski glos z tylu.
To byla Lady Vermin. Mysterio wystrzelil w jej strone kulki pelne klejacej substancji, ale ona zrecznie je wyminela. Mysterio stworzyl kilka hologramów.
-Twoje iluzje cie nie uchronia. W koncu cie znajde!
Niespodziewanie Lady Vermin przebila kolejny hologram i padla nieprzytomna. Hologram znikl, ukazujac skrzynke elektryczna.
-Jak na razie dzialaja.
-A jak poradza sobie ze mna?- powiedzial Lord Tiger, wyskakujac z dymu z uniesionym mieczem.
-Tiger, Tiger, Tiger- powiedzial Mysterio, uskakujac- Pokonalem wszystkich twoich ludzi. Ludzisz sie ze masz ze mna jakies szanse?
-Mozesz pokonac nawet cala armie zolnierzy, ja sie nie poddam. Jestem silniejszy od nich, moge cie pokonac.
-Wiec chcesz pokonac Mistrza Iluzji.- Mysterio wyciagal z powietrza energetyczna palke- Musisz byc niespelna rozumu.
-Jeszcze sie przekonamy!- Lord Tiger chcial zaatakowac, ale stwierdzil ze ma ostrze na szyi.
-Powiedz, jak chciales mnie pokonac, skoro nie byles przygotowany na sztuczke z latajacymi przedmiotami? Zreszta to juz nie wazne.
Mysterio powalil go bronia dzwiekowa, po czym wyszedl z chmury do Ewolucjonisty.
-Skonczmy to wreszcie, Ewolucjonisto, raz na zawsze, tylko ty i ja!
-Z przyjemnoscia.
Ewolucjonista wystrzelil promien z reki. Mysterio wystrzelil fale z dzialka sonicznego.
-Lordzie Beck!
Nagle promienie energii zgasly.
-O co chodzi, Daniel?- spytal Quentin Beck zdejmujac helm- Mówilem ci nie przyjmuje zadnych telefonów podczas krecenia filmu.
-Wiem.- powiedzial Daniel Berkhart- Ale wydaje mi sie ze to cos waznego.
-Niech ci bedzie. Wszyscy 5 minut przerwy!
Lord Beck wzial telefon od swojego lokaja.
-Lord Quentin Beck przy telefonie.
Daniel Berkhart cierpliwie czekal az jego szef skonczy rozmowe. Po paru minutach Lord Beck podszedl do niego.
-Pakuj sie Daniel, lecimy do Ameryki.
Odpowiedz
#77
Jeszcze nie skonczylem odcinka, ale postanowilem wydac tyle odcinka ile jest. Mam nadzieje ze forme streszczenia wypadnie lepiej:
Odcinek piaty
SWIATLA, KAMERA, AKCJA
Gdzies w odleglej galaktyce Ewolucjonista przemawia do tlumu zwierzoludzi, obiecujac im ze jego maszyna zniszczy ludzi. Donosne wydarzenie zostaje przerwane przez Mysterio. Szybko powala zolnierzy Ewolucjonisty, czyli Lord Tigera, Sir Rama, Ursile i Lady Vermin. Mysterio chce zaatakowac Ewolucjoniste, ale zajscie przerywa Daniel Berkhart. Okazuje sie ze wszystko co sie zdarzylo to film. Lord Quentin Beck, który jest rezyserem i aktorem grajacym Mysterio, odbiera telefon od swojego Daniela, który jest jego lokajem. Po zakonczeniu rozmowy oznajmia Berkhartowi, ze razem wyjezdzaja do Ameryki.

Tymczasem Peter chce sprzedac zdjecia do Bugle. Jameson nie tylko nie chce kupic zdjec ale i wyrzuca Parkera z gabinetu, kazac mu nie pokazywac sie bez innych zdjec. Betty Brand mówi Peterowi ze od dnia walki Spidermana z Scorpion Jameson jest w zlym humorze i na wszystkich krzyczy. Peter ma to gdzies i idzie sprzedac zdjecia do Daily Globe.

Nastepnego dnia na Quentin Beck i jego sluga laduja na lotnisku NY. Czeka tam na nich Kraven Lowca, ale Quentin nie chce rozmawiac z nedznym slugusem i zada spotkania w cztery oczy z Perfektusem. Kraven niechetnie zgadza sie na to zadanie. Troche pózniej Lord Beck staje przed obliczem Perfektusa. Perfektus okazuje Quetinowi swoja wszechwiedze opisujac jego zycie. Quentin Beck pochodzi ze starego angielskiego rodu, ale jego matka byla Japonka. Dziecinstwo spedzil w Tokio, gdzie stal sie wielkim fanem mangi i anime. Gdy tylko osiagnal pelnoletnosc zaczal tworzyc swiatowej slawy filmy o Mysterio, jako ich sponsor, rezyser, gwiazda i czlowiek od efektów specjalnych,. Lord Beck stwierdza ze setki jego fanów mogli by powiedziec to samo, z wiekszymi szczególami. Okazuje sie ze Perfektus zna jeszcze jeden, dyskretnie ukrywany fakt. Niewiele osób wie ze te filmy sa niesamowicie kosztowne i nie zwracaja sie. Quentin Beck nie umie przestac tworzyc filmów, przez co powoli, ale systematycznie roztrwania swój majatek. Perfektus przechodzi do rzeczy. Jest w posiadaniu technologii, mogacej z latwoscia tworzyc iluzje, za które Quentin wydalby fortune. W zamian zada by Anglik wykonal dla niego mala robótke. Lord Beck pyta czy jego zadanie bedzie tak zmanipulowane, by doszlo do konfrontacji miedzy nim a Spidermanem, jak to robil z Shockerem, Vulturem i Scorpion. Perfektus zastanawial sie który z kolei jego pionków domysli sie tego i przyznaje sie do winy .Quentin Beck mówi ze to zbedne. Wykona zadanie i pokona Spidermana. A zrobi to jako Mysterio.

Gdy Quentin wychodzi, z sufitu zeskakuje Kraven, który podsluchal rozmowe. Stwierdza ze Perfektus bierze coraz dziwniejszych ludzi na swoje uslugi i ze kiedys tego pozaluje. Perfektus mówi ze nie bedzie kolejnego razu (choc na poczatku planowal ich 6). Kazdy z jego kombinezonów bojowych, byl zdolny zniszczyc Spidermana, ale on zawsze mial pomoc. Kraven zauwaza ze nikt nie pomógl Spidermanowi pokonac Shockera. Perfektus stwierdza ze zajal sie tym problemem. Kraven uwaza ze Mysterio przegra, tak jak kazdy jego pionek. Perfektusa widzi taka mozliwosc, ale nie dba o to.

Nastepnego dnia, w klubie Avenue Diners, odbywa sie cotygodniowe spotkanie klubu Spidermana. Wiekszosc osób poprzebierana jest za pajaka, ale nie brak Rhino, Black Cat, a nawet pojawily sie stroje Scorpion. W tlumie przebieranców, nie brak oryginalu. Peter w stroju DD z rozbawieniem przyglada sie jakiemus kujonowi przebranemu za Spidermana, który prezentuje prototyp miotacza pajeczej sieci, których mialby uzywac Spiderman (w mojej wersji wydarzen pajeczyna jest czescia mocy). Nagle wszedzie pojawiaja sie kleby dymu i slychac wszechobecny glos. Glos wita wyznawców ludzkiego pajaka i przynosi im niesamowite wiesci. On, Mysterio (w tym momencie pojawia sie na srodku pokoju) wyzywa Spidermana na pojedynek na smierc i zycie! Peter biegnie do toalety by zmienic kostium. Przewodniczacy klubu, którym oczywiscie jest Flash Thompson mówi ze Spiderman na pewno przyjmie wyzwanie. Jego autorytet zostaje podwazony przez Gwen Stancy, która uwaza ze Spiderman walczy tylko z przestepcami. Natychmiast wybucha klótnia, a klub dzieli sie na frakcje. Mysterio znajduje salomonowe rozwiazanie: zostanie kryminalista. Kujon od podajników sieci okazuje sie robotem Mysterio. Mistrz Iluzji rozkazuje mu zabic polowe ludzi w pokoju.

Komentarz Autorski dam na koncu historii.
Odpowiedz
#78
Z przykroscia stwierdzam ze nie kontynuuje odcinka, z powodu braku motywacji.
Odpowiedz
#79
Chrobrzyc - Przeczytalem wszystkie odcinki i sa swietne. To ciekawe i nowatorskie spojrzenie na Spider-Mana. Najbardziej spodobala mi sie operacja Scorpiona tongue.gif. Mój ulubiony odcinek to pierwszy (Wojna gangów) i ten z Mysterio (Swiatla, kamera, akcja!). Jest to jeden ze zdecydowanie najciekawszych seriali animowanych. Oczywiscie dodam tu tez cos od siebie, na razie krótkie info, i spis odcinków. Serial to Team-Up, gdzie w kazdym odcinku Spider-Man wspólpracuje z inna postacia z Marvela. (Pisalem o tym juz, jako o propozycji o nastepcy Spectaculara). Calosc bedzie pisana "slowami Spider-Mana" w czasie przeszlym.

Spider-Man The Marvel's Adventure.

1. Kosmiczna przygoda (Partner Spider-Mana - Iron Man, przeciwnik - Mad Titan)
2. Burza piaskowa (Partner Spider-Mana - Daredevil, przeciwnik - Sandman)
3. Smiertelna pulapka (Partner Spider-Mana - The Thing, przeciwnik - Dr.Doom)
4. Podwodna konfrontacja (Partner Spider-Mana - Sub-Mariner, przeciwnik - Tiger Shark)
5. Walka w podziemiu (Partner Spider-Mana - Deadpool, przeciwnik - Kingpin)
6. Miedzy wymiarowa apokalipsa cz.1 (Partner Spider-Mana - Beyonder, Ultimate Spider-Man, przeciwnik - Apocalypse )
7. Miedzy wymiarowa apokalipsa cz.2 (Partner Spider-Mana - Beyonder, Ultimate Spider-Man, przeciwnik - Apocalypse )

Pierwszy odcinek juz wkrótce!
Money. I like to swim trought it and throw it in the air,
and have it hit me on the head! Quack!
Odpowiedz
#80
Czas na moją kreskówk? ze Spider-Manem,
bardzo ciekawe projekty panowie zapodaliście.
1. Dr. Octopus
2. Uwaga! nadchodzi Ulica!
3. Czas na SZOK!
4. Tajemniczy p?aszcz

To takie moje na razie 4 odcinki serialu.
Streszczenie pierwszego odcinka w piłtek 16 kwietnia.
"This is my gift. My curse.
Who am I? I'm Spider-Man."
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości